Niedawno wrzuciłem na blog test klawiatury SteelSeries Apex Pro TKL WL Gen 3, a w zestawie miałem jeszcze myszkę SteelSeries Aerox 5 Wireless. Nie chciałem jednak, byście pomyśleli, iż to jakieś reklamowe combo, więc nie łączyłem wrażeń w jednym materiale. Każdy nowy sprzęt w moich rękach staram się swoich mediach przedstawiać w konkretniejszy sposób, a iż peryferia komputerowe nie są moją specjalnością, to potrzebowałem chwilki czasu, by zaproponować materiał w atrakcyjnym wydaniu. Klawiaturę tej marki oceniał w większości mój brat. Przy myszce też go trochę wykorzystałem. Od lat rozgrywki gamingowe prowadzi na swoich sprawdzonych urządzeniach, więc moje wizyty z akcesoriami innych marek traktuje jak ciekawostkę. Najważniejsze, iż pomocną w zrozumieniu różnic i wyróżników, które producent proponuje.
SteelSeries Aerox 5 Wireless debiutowała w 2022 roku. Marka przygotowała interesujące połączenie – ultra lekką konstrukcję z perforowaną obudową, ale i bogaty zestaw przycisków. Takie hybrydowe połączenie miało dać bardziej uniwersalne wykorzystanie, czyli próbę dotarcia z gadżetem do szerszego grona graczy (zwłaszcza tych, którzy ogrywają różne gatunki gier). Pierwsza cecha pod strzelanki FPS, a ta druga pod MMO (Massively Multiplayer Online), które wymagają bardziej skomplikowanej obsługi. Testy myszki przeprowadzaliśmy z bratem równolegle do klawiatury, ale nie w ramach kilku sesji, a codziennych etapów przyzwyczajania ręki do nieco innej konstrukcji. Wszystko połączyliśmy z przeglądem katalogu gier na Steam, który i tak chcieliśmy odkurzyć, a przy uniwersalnej myszce były ku temu przesłanki.
SteelSeries Aerox 5 Wireless – przyzwyczajanie ręki do profilu
Obaj z bratem gramy na nieprofilowanych myszkach w standardowym zestawie przycisków, czyli lewy/prawy, scroll + dwa boczne pod kciukiem. Większości graczom te minimum absolutnie wystarcza, ale są tytuły, w których kontrola postaci i sytuacji wymaga dodatkowych opcji. Wielu graczy ma choćby do konkretnych tytułów oddzielne myszki. Wymienię tu chociażby najszybciej przychodzące do głowy gry: WoW, LoL, Dota 2, Fortnite, czy Baldur’s Gate, a także różnego rodzaju symulatory i gry strategiczne. One wszystkie bardzo chętnie skorzystają z przypisanych akcji, bo i sterowanie jest bardziej angażujące. Im bardziej profesjonalne podejście do zabawy, tym ważniejsze mapowanie przycisków.
Duża liczba przycisków w myszce kojarzyła mi się jednak z masywniejszymi „kombajnami”, natomiast seria Aerox 5 połączyła dwa z pozoru sprzeczne elementy: lekkość z uniwersalnością wieloprzyciskowego formatu. Odbiór jest jasny – jedna myszka do wielu działań. Czy to podejście wyszło SteelSeries na dobre? Prześledziłem kilka testów, które znalazłem w sieci i okazuje się, iż wyrób został przyjęty przez graczy w całkiem ciepły sposób. Doceniano wszechstronność hybrydowego „gryzonia”, a także ofertę personalizacji wspomnianych przycisków. Narzekano nieco na przełącznik „flick”, wysoką cenę i nieco gorsze dostosowanie do rozgrywki samymi opuszkami (typ uchwytu fingertip).
SteelSeries Aerox 5 Wireless – dziennik zmian (zapis wrażeń)
Nasze testy przeprowadzaliśmy ewolucyjnie. Stąd podejście dziennika i niejako też poradnika. Trochę metodą Kaizen, czyli małymi kroczkami (filozofia ciągłego, stopniowego doskonalenia). To chyba najrozsądniejsze podejście przy konieczności w miarę szybkiego, najmniej bolesnego przestawienia z wypracowanych latami nawyków. Czasem taki przeskok przychodzi naturalnie, czasem bywa irytujący. U nas niczym pamiętnik w ramach pewnego rodzaju eksperymentu. Zależało nam, by sprawdzić krok po kroku samą metodę zmian, a przy okazji udokumentować analizy w mniej standardowy sposób. Większość analizowanej elektroniki przechodzi u mnie wielotygodniowe testy. Tym razem jednak postawiliśmy na projekt przyspieszonych działań. przez cały czas etapowych, ale nie tydzień po tygodniu, a dzień po dniu. Przy myszce schemat ten ma większy sens.
Tydzień migracji na nową myszkę — dziennik przesiadki na SteelSeries Aerox 5 Wireless
Testy rozłożyliśmy na siedem dni. Każdy z innym celem. W naszym przypadku to w zupełności wystarczyło, bo w trakcie każdej doby poświęcaliśmy sesjom pełnię uwagi i większość dnia. Nie będzie to klasyczny test myszki, ale w ramach migracji z wcześniej użytkowanego modelu udało nam się też dobrze ocenić każdy element Aerox 5 Wireless.
Dwóch różnych graczy i dwie odmienne preferencje gry, ale w obu przypadkach próba szybkiej przebudowy nawyków i przejścia na nowy sprzęt. Nie będzie tu żadnego benchmarku. Pojawiła się ciekawość odnośnie oceny okresu adaptacji. Przy dłuższej grze pamięć mięśniowa robi swoje, są też pewne frustracje pierwszych dni (nawet lekkie zwątpienie), ale i element wyzwania. To ostatnie uznaliśmy za motywację, która przy nauce nowego chwytu, korzystania z dodatkowych przycisków oraz odzyskiwania pewności w grze okazało się istotne. Jak zwykle dobrze postawić sobie cel. W duecie też łatwiej o mobilizację. Zresztą, kontrast między graczami o innych profilach jest w takim teście wartością dodaną, co nie?
Charakterystyka graczy (dwa profile, dwa podejścia):
- ja (Michał): w ramach bardziej uniwersalnej, casualowej rozgrywki, nastawionej na przygodówki i survival horrory typu TPS z cięższą myszą (claw grip).
- brat (Mariusz): w klasycznym FPS, czyli możliwie prostą, lekką myszką w symetrycznym formacie (palm grip). Żaden z nas nie czuł wcześniej potrzeby nawigowania dodatkowymi przyciskami.
DZIEŃ 1 — myszka wydaje się aż za lekka (dla jednego z nas)
Michał: moje pierwsze wrażenie? Troszkę podejrzanie za lekko. To trochę jak czasem mam z lekkimi telefonami. Wydają się niepełne, a w rzeczywistości wcale takie nie są. To efekt w głowie. Pierwszy kontakt w grze to sporo przestrzelonych flicków. Ciężko było nad tym zapanować. Na logikę wydaje się, iż trzeba skorygować DPI, ale w rzeczywistości to kwestia przyzwyczajeń.
Mariusz: mnie z kolei bardziej zaskoczył kształt myszki. Kciuk trafiał w inne miejsce niż zwykle, a dodatkowe przyciski sprawiały, iż co jakiś czas nie trafiałem w swoje bindy. Po kilku rundach Apex Legends wiedziałem jedno – ten tydzień nie będzie polegał na testowaniu myszy. To będzie walka ze starymi nawykami. Dla mnie myszka jest nieco cięższa od poprzedniej.
DZIEŃ 2 — walczymy ze starymi odruchami
Michał: zmiana nawyków jest trudna. W drugim dniu postanowieniem było walka z dawnymi odruchami. Sam zauważałem dziwną manierę. Za każdym razem, gdy podnosiłem mysz, układałem dłoń tak, jakby przez cały czas bym korzystał z wcześniejszego modelu. Schematy w głowie działają trochę jak odruch Pawłowa. Pomysł na zwalczenie odruchu? Większa uwaga na uchwyt i świadome rozluźnianie dłoni podczas gry. Zastosowałem jeszcze kilka innych działań, by lepiej poczuć chwyt. Warto poświecić czas na lepsze zrozumienie nowego gadżetu.
Mariusz: ja z kolei postanowiłem nie korzystać jeszcze z dodatkowych przycisków. Lepiej poświęcić więcej czasu ułożeniu ręki i nadgarstka, przyzwyczaić umysł krok po kroku, a dopiero później wdrażać kolejne elementy. Kilka godzin w strzelankach treningowych dało mi znać, iż najgorsze, co można zrobić po przesiadce, to próbować zmienić wszystko jednocześnie. Nie tędy droga. Można oczywiście próbować zmieniać wszystko naraz, ale traci się wtedy orientację, co bardziej wpływa na ruchy. Jedna korzyść z pełnej doby przystosowań – ręka zaczęła przyzwyczajać się do innej masy myszki.
DZIEŃ 3 — pierwszy moment, kiedy coś „kliknęło”
Michał: trzeci dzień był pewnego rodzaju przełomowy. Pojawiło się sporo naturalności w grze, ponieważ głowa zaczęła się przestawiać i nie myślała już cały czas o myszy. To motywujące światełko w tunelu w postaci sygnału postępów w adaptacji. Flicki nie były jeszcze idealne, ale przestały być loterią, która psuła walkę z przeciwnikami. W moich TPS nie potrzebowałem aż takiej skuteczności w strzałach, jak brat w FPS, gdzie choćby jeden strzał może być decydujący.
Mariusz: ja dla pchnięcia postępów przypisałem już jeden z bocznych przycisków do pingu. Niby drobiazg, ale po kilku meczach zacząłem korzystać z niego automatyczniej. Chciałem dać szansę dodatkowym przyciskom, by jakoś realnie poprawić rozgrywkę. To był taki pierwszy moment, gdy dodatkowe przyciski przestały być ozdobą, a zaczęły mieć realny wpływ na moją grę. Na początku stosowałem to z uwagi na umówione testy. Przy okazji sprawdziłem, czy są warte stosowania.
DZIEŃ 4 — chwila prawdziwego zwątpienia
Michał: czwarty dzień był chyba najcięższy, bo pojawiło się pewnego rodzaju zwątpienie. Nie wiem czy to adekwatne określenie w ramach naszego eksperymentu. Bardzo możliwe, iż to naturalny element zmęczenia zmianami i próbami walk z przyzwyczajeniami. Nie powiem, pojawiła się choćby myśl powrotu do poprzedniej myszy, ale… zniweczyłbym cały podjęty wysiłek. Początkowo chciałem sprawdzić przez kilka minut, czy powrót do wcześniejszego modelu przywróci momentalnie automatyzm, ale zwalczyłem te podszepty. Zmieniałem w życiu sporo elektroniki, ale żadna nie miała tak wielkiego znaczenia. Ciekawe, jak będzie z monitorami.
Mariusz: ja z kolei mam nieco większe doświadczenie z gamingowymi myszkami, więc wiedziałem czego się spodziewać. Potwierdziło się tylko, jak duże znaczenie ma pamięć mięśniowa. Podobna jest w tenisie stołowym, dlatego trzeba ćwiczyć rękę, by nie utracić aima. Oglądamy z bratem dużo snookera. Tam czucie kija też musi być odpowiednie. Snookerzyści trenują na stołach turniejowych w celu oceny giętkości band, czy szybkości sukna, potrafiąc dopasować gwałtownie sposób prowadzenia bili. Nie wiem, czy to dobre odniesienie, ale w precyzyjnych myszkach może być z tym tematem trudniej. Nie bez powodu snookerzyści grają własnym, wyważonym pod siebie kijem z preferowanego drewna itd. W czwartym dniu moja głowa przez cały czas starała się przejąć kontrolę w ramach dawnych ruchów. Faktycznie, miałem podobne do twojego wrażenie, iż trafiam już na szklany sufit, którego chyba nie przebiję. Polling rate w Aerox 5 Wireless jest niższy od myszki, z której się przesiadam, ale uchwyt ma faktycznie wygodniejszy. Tu ręka „siadła” lepiej. Pozostała kwestia dopasowania pozostałych kwestii.
DZIEŃ 5 — w końcu zaufanie do nowych ruchów
Michał: kolejny dzień wyszedł jakoś lepiej. Dało się odczuć przy dłuższych sesjach, iż ręka się już tak nie „męczy” (nie walczy). W końcu ciało zaczyna współpracować z nowym sprzętem. To chyba znak, iż w kolejnych sesjach będą konkretniejsze efekty. Zakładam tutaj, iż przyzwyczajenie do nowego zacznie wygrywać z poprzednimi nawykami. Zauważalne są nowe ruchy i coś w rodzaju nowej mapy pamięciowej. Zaczynam przy tym lepiej rozumieć profesjonalnych graczy. Generalnie bardzo interesujące doświadczenie z mojej perspektywy. Mam tu na myśli ten tygodniowy eksperyment wedle założonego planu (i notowania uwag, postępów i samych odczuć).
Mariusz: ja podchodziłem do twojego testu trochę z innymi założeniami. Choć moją myszkę stosuję już 3-4 lata i jestem z niej ogólnie zadowolony, to wiedziałem mniej więcej, jak wygląda proces migracji na nową myszkę. Nie tylko w ramach zmiany parametrów (czułości, DPI – efektywnego DPI), ale i samego gripa. Zrobiłem szybkie „sprawdzam” i na moment podłączyłem poprzednią myszkę. Chciałem sprawdzić, jak mocno się „przekalibrowałem”. Zauważyłem, iż udało mi się przestawić na nowy kształt myszki, bo robiłem skośne ruchy.
DZIEŃ 6 — budowanie nowych nawyków
Michał: zacząłem lepiej adaptować przyciski boczne. W końcu SteelSeries po coś je dostarczył. Lekka myszka z wieloma przyciskami zaczęła chyba w końcu współpracować z moimi palcami. Wiadomo, krótki czas wdrażania nie może dać pełnych efektów, ale chodzi o ocenę procesu migracji. W każdym razie, zniknęło analizowanie. Wkroczyło więcej automatyzmu. Chyba ruchy nadgarstka jakby krótsze (to chyba oznaka dopasowania precyzji). Skróciły się też momenty zawahania. Ruch ręki i reakcja zaczęły robić się prawie jednoczesne. Zdaje się, iż to już chyba wstęp do nowych nawyków.
Mariusz: ja z kolei przestałem patrzeć na dodatkowe przyciski jak na bajery gadżetu. Lata gry bez takich rozszerzeń są trudne do zmiany. Po prostu o tych przyciskach zapominałem. Przypisanym akcjom nie musiałem już się przyglądać spoglądając na myszkę. Zacząłem wyczuwać ich ułożenie. W szóstym dniu zauważyłem coś ciekawego, a mianowicie komfort przy dłuższych sesjach. Wychodzi na to, iż profilowanie ma tu jakieś znaczenie. Nie wiem, czy można napisać, iż ręka była mniej spięta, ale może brak nadmiernego ściskania myszy dał lepsze rozluźnienie. Nie waga miała znaczenie, a bardziej kształt Aeroxa.
DZIEŃ 7 — nowa mysz przestaje być nowa
Michał: ostatni dzień eksperymentu miał pokazać, czy proces zmian w tygodniowym okresie (kilku sesji gry na dobę) był dobrym pomysłem. Nie wiem jak to wygląda w przy e-sportowych migracjach, bo pewnie każdy gracz ma jakieś własne techniki adaptacji. W naszym przypadku chodziło o próbę zrozumienia innej myszki. Prawdą jest, iż część zmian da się w końcu docenić. Pewnie dalsza gra wniesie intuicję. Perforowany format, który miał odjąć gramy, nie wpłynął negatywnie na kontakt z dłonią. Podoba mi się LEDowy efekt świetlny. Nie podobał mi się jednak czas pracy na jednym ładowaniu. Czasem trzeba było doświetlenie wyłączyć, by wydłużyć okres pracy myszki.
Mariusz: ja przechodziłem twój eksperyment inaczej, ale też wyciągnąłem z niego wnioski. W ostatnim dniu sprawdziłem obie myszki, by porównać swój hit-rate. Zebrałem interesujące doświadczenie, bo sprawdziłem, jak gwałtownie jestem w stanie zaadaptować się do innej myszki. Test pokazał, iż faktyczną ocenę urządzenia trzeba sporządzić po pewnym czasie, bo poprawki/zmiany zaczynamy rozumieć dopiero wtedy, gdy przestajemy podświadomie analizować gadżet. Ta elastyczność zależy już jednak od indywidualnych cech każdego gracza.
Podsumowanie przesiadki na SteelSeries Aerox 5 Wireless
Eksperyment z migracją przeprowadziliśmy na myszce z 2022 roku, więc wcale nie jakiejś najnowszej. Przede wszystkim odmiennej od aktualnie stosowanych. Chodziło nam przede wszystkim na kontrolowanym przejściu procesu przejścia na inny typ myszy. Celowo na dwie osoby, by końcowe podsumowanie miało jakąś większą wartość. Sporo wniosków nam się pokrywało, niezależnie od profilu gracza. Przykładowo, mieliśmy wrażenie, iż ręka funkcjonowała szybciej niż głowa, a więc odruchy miały początkowo przewagę nad adekwatnymi myślami. Każdy nawyk można „zwalczyć”, choć wymaga to świadomego podejścia do procesu zmian. Oceny krok po kroku brzmiały początkowo zabawnie, ale pozwoliły lepiej (i szybciej) zlokalizować elementy do zmian.
SteelSeries Aerox 5 Wireless sprawdziła się w tej roli całkiem nieźle. Miała wystarczająco odmienne specyfikacje w kilku różnych obszarach, by dać nam odniesienie w wielu sekcjach. Badanie procesu adaptacji może nie w sposób naukowy, ale interesujący od strony ocen. Sprawdziliśmy też samą myszkę, ale przede wszystkim elastyczność umysłów.

59 minut temu







