Dzwonią z fotowoltaiką, choć nie podałeś im numeru. UOKiK obnaża bezczelny mechanizm

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

W tym przypadku odpowiedź na pytanie „a skąd macie mój numer telefonu?” była szczególnie szokująca, o ile tylko pokuszono by się o szczerość. Na szczęście proceder nie umknął uwadze UOKiK-u.

Nachalne telefony to przez cały czas zmora Polaków. jeżeli ktoś jeszcze decyduje się odebrać, to może usłyszeć pytanie, czy ma chwilę na to, aby porozmawiać o fotowoltaice. Skąd nagabujący mają numery Polaków? I tutaj zaczynają się schody.

Bardzo interesujący jest przypadek firmy, która właśnie została ukarana przez UOKiK. Jak informuje urząd, Centrum Dotacji OZE – wcześniej działające pod nazwą Eko Centrum – zajmowało się telemarketingiem na rzecz spółki Energia Plus Gaz. Schematu działania można się z łatwością domyślić: firma zdobywała kontakty, a potem umawiała potencjalnych klientów na spotkania handlowe. Dopiero tam przedstawiana była oferta dotycząca m.in. instalacji fotowoltaicznych, pomp ciepła, innych źródeł ciepła i termomodernizacji.

UOKiK wyjaśnia, iż dzwoniący konsultanci sugerowali, iż można uzyskać dofinansowanie na wymianę źródła ciepła

W trakcie rozmowy wypytywali m.in. o sposób ogrzewania domu, zainteresowanie fotowoltaiką czy magazynem energii, by w końcu proponować spotkanie z przedstawicielem. Urząd zaznacza więc, iż rozmowa telefoniczna nie była jedynie „czynnością organizacyjną”. Cel był prosty: doprowadzić do spotkania. A tak nie wolno.

– Przedsiębiorca nie może wykręcać konsumentom takich numerów i tłumaczyć, iż „tylko umawia spotkanie”. jeżeli telefon ma zainteresować konsumenta ofertą, rozpoznać jego potrzeby i doprowadzić do spotkania z handlowcem, to jest marketing bezpośredni. Nie ma znaczenia, iż cena czy pełna oferta pojawią się dopiero później. Kolejność jest prosta: najpierw zgoda konsumenta, potem telefon, nigdy odwrotnie – podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Skąd dzwoniący mieli numery potencjalnych klientów? I tu sprawa zaczyna się robić bardzo ciekawa. A z punktu widzenia kogoś, kto może być męczony telefonami – niepokojąca. Źródłem były nie tylko bazy danych dostarczane przez zewnętrzne firmy, ale też numery tworzone automatycznie przez algorytm.

Oba te sposoby łączy natomiast jedno – brak zgody konsumenta na marketing bezpośredni

O takie przyzwolenie byłoby zresztą trudno, bowiem część danych bazach pochodziła z lat 2017–2019, a więc z okresu sprzed powstania spółki. Odbierający tym bardziej nie mogliby więc zaakceptować zgody.

UOKiK zauważa również, iż jeżeli przedsiębiorca dopiero generuje numer, nie może wcześniej mieć zgody jego użytkownika na kontakt marketingowy.

Posiadanie numeru telefonu konsumenta nie jest równoznaczne ze zgodą na telemarketing. Nie wystarczy też, iż przedsiębiorca kupił numer wraz z bazą danych od innej firmy. Zgoda na kontakt marketingowy musi być uprzednia, czyli uzyskana przed telefonem. Powinna być również dobrowolna, świadoma, konkretna i jednoznaczna. Konsument powinien wiedzieć, kto chce się z nim kontaktować, w jakim celu i jakim kanałem – np. telefonicznie, SMS-em czy e-mailem. Powinien też mieć możliwość wycofania zgody w każdej chwili. Oznacza to, iż przedsiębiorca nie może najpierw zadzwonić do konsumenta w celach marketingowych, a dopiero podczas rozmowy uzyskać jego zgodę na taki kontakt. Zgoda ma otwierać drogę do marketingu, a nie pojawiać się już po jego rozpoczęciu – uświadamia urząd.

Warto o naszych prawach pamiętać. I mieć nadzieję, iż tych, których zasad nie respektują, dosięgnie ramię sprawiedliwości. W tym przypadku na firmę została nałożona kara w wysokości 308 728 zł. Kwotą 100 000 zł ukarany został również prezes spółki: „za umyślne dopuszczenie do naruszenia przez spółkę zbiorowych interesów konsumentów”, jak wyjaśnił UOKiK. W uzasadnieniu decyzji czytamy, iż szef urzędu Tomasz Chróstny uwzględnił m.in. osobiste zaangażowanie prezesa w działalność spółki, „w tym podpisywanie umów z dostawcami baz numerów telefonów”.

Decyzja nie jest prawomocna. Spółce oraz osobie zarządzającej przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w terminie miesiąca od jej doręczenia – podkreśla urząd.

Idź do oryginalnego materiału