
Jedna noc, trzy trafione systemy: radar Prima, Tor-M2 i Tunguska. Ukraina wycina oczy rosyjskiej obrony powietrznej.
Ukraińska armia chwali się jednym z najbardziej spektakularnych uderzeń w rosyjską obronę powietrzną od początku inwazji. Drony brygady Nemezis po raz pierwszy wysadziły w powietrze nowoczesny radar P-18-2 Prima, reklamowany w Rosji jako broń zdolna wykrywać choćby samoloty klasy stealth. Do ataku doszło ponad 100 km za linią frontu. Nie był to jedyny rosyjski system przeciwlotniczy, który tej nocy przestał istnieć.
Uderzenie w głąb rosyjskich tyłów
Według portalu militarnyi za akcją stoją operatorzy z 412. Brygady Sił Systemów Bezzałogowych, znanej pod kryptonimem Nemezis. To właśnie oni mieli wysłać w kierunku rosyjskiej stacji P-18-2 Prima drony klasy średniego uderzenia – maszyny wyposażone w głowice bojowe ważące ponad 10 kg każda.
Cel znajdował się głęboko na okupowanym terytorium, ponad 100 km za linią bezpośrednich walk. Dla dronów oznaczało to długą, precyzyjnie zaplanowaną trasę. Dla Rosjan bolesne przypomnienie, iż żaden system przeciwlotniczy nie jest dziś naprawdę bezpieczny. Według relacji dowództwa, lekkie opancerzenie radaru nie dawało mu żadnych szans na przetrwanie takiego uderzenia.
To nie był odosobniony przypadek. Już dzień wcześniej operatorzy tej samej brygady mieli trafić dwa kolejne elementy rosyjskiej tarczy przeciwlotniczej – zestaw rakietowy Tor-M2 oraz system artyleryjsko-rakietowy Tunguska, działające na kierunkach zaporoskim i donieckim. W ciągu zaledwie kilkunastu dni stycznia licznik zniszczonych przez tę formację radarów i zestawów przeciwlotniczych miał dojść do jedenastki.
Co to za radar? Prima miała widzieć choćby samoloty stealth
P-18-2 Prima to jeden z najnowszych rosyjskich radarów pracujących w paśmie metrowym. Oficjalnie przedstawiano go jako następcę wysłużonej, jeszcze sowieckiej stacji P-18 Terek. Jego zadania to wykrywanie i śledzenie celów powietrznych, wskazywanie ich współrzędnych dla innych elementów obrony przeciwlotniczej oraz namierzanie źródeł zakłóceń radiowych.
Najważniejszym argumentem w rosyjskiej narracji była rzekoma zdolność Primy do wykrywania obiektów budowanych w technologii stealth. Maszyny o obniżonej skutecznej powierzchni odbicia – od samolotów po pociski manewrujące – mają utrudnić życie klasycznym radarom. Rosja od lat twierdzi, iż radary metrowe, takie jak P-18-2, mogą tę przewagę przynajmniej częściowo niwelować.
Prima została zbudowana jako system mobilny: całość wyposażenia znajduje się na jednym samochodowym podwoziu, co pozwala gwałtownie zmieniać pozycję. Według danych technicznych, zespół w dwuosobowej obsadzie jest w stanie rozstawić antenę i przejść w stan gotowości bojowej w ciągu kilku minut.
Deklarowane zasięgi wykrywania również robią wrażenie, przynajmniej na papierze. Dla celu o standardowej wielkości, przy braku zakłóceń, radar ma widzieć obiekt na wysokości około 3 km z odległości co najmniej 130 km, na 10 000 m – około 230 km, a na pułapie 20 000 m choćby do 320 km. Takie parametry sprawiają, iż P-18-2 staje się ważnym elementem dalekiego wzroku rosyjskiej obrony powietrznej.
Nieprzypadkowo podobne radary pojawiały się nie tylko na zapleczu frontu, ale także w rejonie Moskwy, gdzie miały wzmacniać ochronę stolicy przed dronami i pociskami ukraińskimi.
Dlaczego utrata Primy to duży cios dla Rosji?
Z wojskowego punktu widzenia radar metrowy tej klasy jest celem o wysokiej wartości. Jest stosunkowo słabo chroniony fizycznie, ale za to kosztowny, wymagający wyspecjalizowanej obsługi i najważniejszy dla całej sieci wykrywania celów.
Zniszczenie takiego systemu to spora dziura w rosyjskim obrazie sytuacji w powietrzu na danym kierunku. Prima, działając daleko wewnątrz strefy kontrolowanej przez Rosjan, mogła ostrzegać o zbliżających się celach, wskazywać ich azymut i odległość, a następnie przekazywać dane do baterii rakietowych ustawionych bliżej frontu lub ważnych obiektów.
Gdy taki sensor wypada z wojennej układanki, inne elementy obrony – czy to systemy krótkiego, czy średniego zasięgu – muszą polegać na mniej dokładnych źródłach informacji lub po prostu akceptować większe ślepe strefy. W realiach wojny dronów, pocisków manewrujących i rakiet balistycznych, każdy taki ubytek zwiększa ryzyko, iż kolejny atak przejdzie przez tarczę niezauważony albo zostanie wykryty za późno.
Ukraina od miesięcy realizuje strategię systematycznego wygryzania rosyjskich radarów i baterii przeciwlotniczych. Pierwszy udokumentowany przypadek zniszczenia P-18-2 Prima udowadnia, iż zamiast koncentrować się wyłącznie na wyrzutniach rakiet, Kijów konsekwentnie uderza w sensory i węzły dowodzenia, które spajają całą sieć.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Rosoboronexport, YouTube














