
To nie jest kolejne kolejna informacja o dronach. Polska firma Reakto stworzyła od zera kompletny ekosystem – od stacji dokujących, robotów wymieniających baterie, po własne drony i oprogramowanie. Choć prawo jeszcze nie nadąża za technologią, ich Dronostrada już teraz może pilnować infrastruktury krytycznej, a w przyszłości ratować życie i zarządzać inteligentnymi miastami.
Kiedy myślimy o dronach, zwykle widzimy operatora z kontrolerem w ręku, który musi mieć maszynę w zasięgu wzroku. Reakto zmienia ten paradygmat. Ich system to autonomiczna sieć, która w założeniu ma działać niemal bez udziału człowieka. Co ciekawe, Polacy nie poszli na łatwiznę i nie poskładali swojego rozwiązania z gotowych klocków.
„Zrobiliśmy to sami od A do Z”
Bartosz Kosiński, Chief Business Officer, współzałożyciel oraz członek zarządu Reakto, w rozmowie z serwisem Spider’s Web podkreśla, iż kluczową przewagą Reakto jest pełna kontrola nad technologią. Jak wynika z wypowiedzi przedstawiciela firmy, system składa się z trzech filarów, które zostały zaprojektowane i wykonane w pełni autorsko.
Drony i stacje dokujące w wydaniu Reakto i Dronostrady to nie są zwykłe lądowiska. Stacje te hangarują drony, posiadają wbudowane stacje pogodowe, systemy wizyjne i co najważniejsze moduły automatycznej wymiany i ładowania baterii. Dzięki temu po wylądowaniu maszyna jest gwałtownie gotowa do kolejnej misji bez ingerencji człowieka.
Software (Control Tower) to z kolei serce systemu. To stąd zarządza się całą flotą, planuje misje i integruje wszystkie dane. Trzeci filar to elektronika (Embedded). choćby układy sterujące wewnątrz dronów są autorskim dziełem firmy. Do tego dochodzą autorskie algorytmy sterowania lotem pozwalające nie tylko na poruszanie się po wybranej trasie, ale także na tak precyzyjne manewry jak dokowanie.
Dron Reakto w stacji dokującej. Fot. ReaktoTo nasza, polska technologia stworzona przez naszych naukowców i inżynierów, ale to nie wszystko. Dzięki podejściu „in-house”, firma ma pełną kontrolę nad tym, gdzie trafiają dane i jak są przetwarzane, co jest najważniejsze w przypadku klientów dbających o bezpieczeństwo. Wszystko zostaje w kraju w bezpiecznym miejscu.
Wszystkie te elementy stworzyliśmy samodzielnie i dokonaliśmy pełnej integracji. Elementem wspinającym cały system jest właśnie aplikacja Control Tower, która umożliwia zarządzanie całą flotą, całą infrastrukturą, planowanie misji, realizację lotów – mówi prezes Bartosz Kosiński.
Prawo kontra technologia
Polskie rozwiązanie udowadnia, ze przyszłość dzieje się już dzisiaj. System Reakto jest gotowy na pełną autonomię. Dron startuje, leci według zaplanowanej trasy, ląduje i wymienia baterię – wszystko samodzielnie. Jednak rzeczywistość prawna w Polsce (i nie tylko) wciąż trzyma innowatorów w szachu.
Obecnie loty realizowane są w modelu teleoperacyjnym (półautonomicznym). Co to oznacza w praktyce? Dron wykonuje misję automatycznie, według wgranego scenariusza, a pilot (operator) nie musi być fizycznie na miejscu startu, znajduje się w Centrum Kontroli Lotów. w tym rozwiązaniu człowiek pełni rolę nadzorcy i jeżeli system wykryje anomalię, pilot może w każdej chwili przejąć stery.
Choć technologia pozwala na to, by pilot poszedł na kawę, przepisy wymagają, by cały czas czuwał przy konsoli. Mimo to jest to ogromny krok naprzód względem klasycznego latania na przysłowiowej łące, gdzie operator ma cały czas kontakt wzrokowy z dronem.
Więcej na Spider’s Web:
Dronostrada: od ochrony płotu po transport organów
Choć w tej chwili system kojarzony jest głównie z ochroną perymetryczną (np. pilnowanie gazoportów, granic czy dużych zakładów przemysłowych), ambicje twórców sięgają znacznie dalej. Reakto nie buduje tylko system dozoru, ale uniwersalną sieć – w pełnym tego słowa znaczeniu Dronostradę.
W zależności od tego, jaki dron zostanie umieszczony w stacji dokującej (hangarze), system może pełnić zupełnie inne funkcje. Przedstawiciel firmy wymienia imponującą listę zastosowań Smart City.
- Logistyka medyczna: Transport krwi czy organów w specjalnie chłodzonych modułach, z pominięciem miejskich korków (tu wymagane są cięższe drony).
- Ekologia: Wykrywanie nielegalnych wysypisk śmieci i dzikich składowisk.
- Monitoring miejski: Analiza korków, wolnych miejsc parkingowych, a choćby stanu odśnieżenia ulic zimą.
- Wsparcie służb: Błyskawiczna weryfikacja kolizji drogowych, monitoring wałów przeciwpowodziowych czy pomoc przy gaszeniu pożarów.
- Jakość powietrza: Drony wyposażone w czujniki smogu mogą tworzyć mapy zanieczyszczeń w czasie rzeczywistym.
Własny poligon, własny symulator
Firma Reakto to zespół około 100 inżynierów, specjalistów AI, analityków danych i ekspertów bezpieczeństwa. Reakto ma olbrzymie doświadczenie w operowaniu dronami, posiada własny poligon testowy, a choćby stworzyła własny symulator dronów, który jako pierwszy dostał certyfikat Urzędu Lotnictwa Cywilnego i można na nim nie tylko szkolić, ale choćby przeprowadzać egazaminy.
Reakto jest przy tym największym operatorem dronów w Polsce i odpowiada za ponad 5 proc. wszystkich lotów dronów w kraju.
Polski projekt udowadnia, iż w kwestii bezzałogowców nie musimy mieć kompleksów. Reakto stworzyło infrastrukturę, która czeka tylko na zielone światło od ustawodawców i miniaturyzację kolejnych specjalistycznych czujników (np. zaawansowanych lidarów czy certyfikowanych
dalmierzy), by zmienić sposób, w jaki funkcjonują nasze miasta. Dziś te drony pilnują płotów, ale jutro mogą uratować komuś życie, dostarczając krew szybciej niż karetka stojąca w korku.














