
Drakonidy 2026 to niespodzianka, jaką przyszykowało do nas niebo w październiku. Jesienią nocne niebo zaczyna robić się naprawdę ciekawe. Już za kilka dni nad Polską pojawi się rój meteorów, który potrafi zachować się zupełnie nieprzewidywalnie. Drakonidy osiągną maksimum w nocy z 8 na 9 października 2026 r., a tym razem warunki do obserwacji będą wyjątkowo dobre.
Drakonidy 2026 to powód, by na początku października popatrzeć w nocne niebo. Jest przy tym kilka dobrych wiadomości, Nie trzeba będzie czekać do trzeciej nad ranem ani zrywać się przed świtem. Drakonidy są nietypowym rojem, najlepiej oglądać je wieczorem, gdy ich radiant, czyli pozorny punkt, z którego zdają się wylatywać meteory, znajduje się wysoko na północnym niebie.
Tegoroczne maksimum przypadnie około godz. 3:00 czasu polskiego, ale obserwacje warto rozpocząć już około godz. 19 – 20 w czwartek 8 października. I pozostało jeden powód, dla którego warto wyjść z domu. Księżyc niemal w ogóle nie będzie przeszkadzał.
Drakonidy pojawią się już po zachodzie Słońca
Drakonidy są aktywne mniej więcej od 6 do 10 października, ale najważniejsza będzie noc z czwartku 8 na piątek 9 października. Astronomowie przewidują maksimum około godz. 3:00 czasu środkowoeuropejskiego letniego (CEST) w Polsce.
Nie oznacza to jednak, iż trzeba czekać właśnie do tej godziny. W przypadku większości rojów meteorów najlepsze warunki rzeczywiście pojawiają się późną nocą lub nad ranem, ale Drakonidy są pod tym względem wyjątkowe. Ich radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Smoka i jest najwyżej na niebie w pierwszej części nocy. Dlatego najlepiej rozpocząć obserwacje niedługo po zapadnięciu ciemności.
W Polsce 8 października warto więc znaleźć się pod ciemnym niebem około godz. 20:00 i obserwować niebo przez kolejne godziny. Około północy radiant będzie już niżej niż wcześniej, ale meteory przez cały czas będą widoczne, a przewidywane maksimum nastąpi około godz. 3:00.
To dobra wiadomość dla osób, które chciałyby zobaczyć rój, ale nie mają ochoty spędzać całej nocy na dworze.
Gdzie patrzeć, żeby znaleźć Drakonidy?
Nie trzeba celować wzrokiem dokładnie w jeden konkretny punkt. Wręcz przeciwnie, najlepiej patrzeć na dużą część nieba, ponieważ meteory mogą pojawić się w różnych miejscach.
Jeżeli jednak chcemy znaleźć radiant, należy skierować wzrok w stronę północnego i północno-zachodniego nieba. Drakonidy pozornie wylatują z okolic głowy gwiazdozbioru Smoka, w pobliżu dwóch jasnych gwiazd, Eltanina i Rastabana.
Dobrym punktem orientacyjnym jest Gwiazda Polarna. Można wykorzystać Wielki Wóz, aby ją odnaleźć, a następnie przesunąć wzrok w stronę Smoka. Przy bezchmurnym niebie gwiazdozbiór powinien być z Polski stosunkowo łatwy do odnalezienia.
Jeśli nazwy tych gwiazd brzmią do Was tajemniczo, mam dla Was prosty trik. W łowach na nocnym niebie warto wesprzeć się aplikacją Stellarium. Sam jej używam, bo jest niezwykle pomocna i potrafi zamienić patrzenie w nocne niebo w doskonałą zabawę. I nie trzeba być przy tym specjalistą od astronomii. Wystarczy odrobina ciekawości i telefon.
Pamiętajcie jednak, iż meteory znajdujące się blisko radiantu będą wyglądały na krótsze, ponieważ lecą niemal wprost w naszym kierunku. Dlatego nie warto wpatrywać się bezpośrednio w Smoka. Znacznie lepiej skierować wzrok nieco dalej od radiantu, najlepiej wysoko nad horyzontem. Wtedy smugi meteorów będą dłuższe i łatwiejsze do zauważenia.
Ten rój pochodzi od konkretnej komety
Za Drakonidy odpowiada kometa 21P/Giacobini-Zinner. To stosunkowo niewielkie ciało należące do grupy komet, których orbity są związane z oddziaływaniem grawitacyjnym Jowisza. Kometa okrąża Słońce mniej więcej raz na 6,6 roku.
Kiedy kometa przemierza Układ Słoneczny, pozostawia wzdłuż swojej orbity strumień drobnych fragmentów materiału. Ziemia każdego roku przecina ten obszar, a część cząstek wpada wtedy w ziemską atmosferę. I właśnie wtedy widzimy spadające gwiazdy.
Oczywiście nie są to gwiazdy. Zdecydowana większość takich obiektów jest bardzo mała, często mają rozmiary ziaren pyłu lub niewielkich kamyków. Kiedy wpadają w atmosferę z dużą prędkością, rozgrzewają otaczające powietrze i tworzą świecącą smugę. To właśnie meteor.
Drakonidy są wolne, ale potrafią zaskoczyć
Typowa aktywność Drakonidów jest raczej skromna. W idealnych warunkach można oczekiwać około 5–10 meteorów na godzinę, choć rzeczywista liczba widocznych obiektów będzie zależeć od miejsca obserwacji, zachmurzenia, przejrzystości atmosfery i zanieczyszczenia światłem.
To kilka w porównaniu z najbardziej znanymi rojami, ale Drakonidy mają coś, czego nie można powiedzieć o każdym kosmicznym widowisku, potrafią nagle się uaktywnić.
W historii zdarzały się sytuacje, gdy zamiast kilku meteorów na godzinę obserwatorzy otrzymywali prawdziwą lawinę. Szczególnie spektakularne były roje z lat 1933 i 1946, a także silne zwiększenie aktywności w 2011 r. W 2018 r. obserwowano z kolei około 150-160 meteorów na godzinę.
Niestety nie wiadomo jednak, czy w 2026 r. czeka nas podobny spektakl. Nie ma w tej chwili oficjalnej prognozy potężnego wybuchu aktywności Drakonidów. Najrozsądniej zakładać więc normalny, umiarkowany rój i potraktować ewentualny nagły wysyp meteorów jako astronomiczną niespodziankę.
To właśnie nieprzewidywalność sprawia, iż Drakonidy są interesujące. Ziemia nie przelatuje bowiem przez idealnie równomierną chmurę cząstek. W strumieniu pozostawionym przez kometę znajdują się obszary gęstsze i rzadsze. jeżeli nasza planeta trafi na taki bardziej zagęszczony fragment, liczba meteorów może gwałtownie wzrosnąć.
Księżyc ma dobre wiadomości
Jest za to inna bardzo dobra wiadomość. Chodzi o Księżyc. Nów przypadnie 10 października, czyli zaledwie dzień po maksimum Drakonidów. W noc z 8 na 9 października Księżyc będzie więc cienkim sierpem i praktycznie nie rozjaśni nieba.
Nawet jeżeli rój produkuje dokładnie tyle meteorów, ile przewidują modele, jasne miejskie niebo albo silny blask Księżyca może sprawić, iż zobaczymy tylko najjaśniejsze z nich. Pod ciemnym niebem słabsze meteory stają się widoczne, a cały spektakl robi się znacznie ciekawszy.
Warto również sprawdzić, kiedy dokładnie Słońce zniknie za horyzontem w naszym mieście. W nocy z 8 na 9 października w Warszawie zachód Słońca nastąpi około godz. 17:57, a wschód 9 października około godz. 6:51. W Krakowie będzie to odpowiednio godz. 18:04 i godz. 6:53, natomiast w Łodzi Słońce zajdzie około godz. 18:04, a wzejdzie następnego dnia około godz. 6:57.
W pozostałych dużych miastach różnice będą niewielkie, choć zauważalne. We Wrocławiu zachód Słońca nastąpi około godz. 18:14, a wschód kolejnego dnia około godz. 7:06. W Poznaniu będzie to godz. 18:13 i godz. 7:08, w Gdańsku godz. 18:04 i godz. 7:04, a w Szczecinie odpowiednio godz. 18:22 i godz. 7:19.
Na wschodzie Polski Słońce zajdzie nieco wcześniej. W Białymstoku 8 października zachód Słońca nastąpi około godz.17:48, a 9 października wschód około godz. 6:41. W Lublinie będzie to odpowiednio godz. 17:52 i godz. 6:41.
Trzeba jednak pamiętać, iż zachód Słońca nie oznacza jeszcze idealnych warunków do obserwowania meteorów. Niebo potrzebuje czasu, aby całkowicie pociemnieć. Dlatego w praktyce najlepiej rozpocząć polowanie na Drakonidy mniej więcej między 19:00 a 20:00, gdy zmierzch będzie już dobiegał końca. Im dalej od świateł miasta, tym więcej słabszych meteorów uda się dostrzec.
Główna ilustracja: Kometa 12P/Pons-Brooks sfotografowana w marcu 2024 r. Fot. ESA














