Dokumenty Google zyskały funkcję, o którą użytkownicy prosili przez długie lata. Wsparcie dla plików Markdown czyni ten webowy edytor znacznie przydatniejszym dla wielu osób.
Google nareszcie ulepsza swój edytor tekstu – szkoda tylko, iż musieliśmy tak długo czekać
Tytułowa usługa jest o tyle wygodna, iż nie trzeba za nią płacić i zastanawiać się nad sposobem udostępniania plików – niemalże każdy posiada przecież konto Google. jeżeli jednak chcecie używać webowego edytora jako głównego narzędzia pracy, to gwałtownie dostrzeżecie brak podstawowych rozwiązań. Wtedy lepiej sięgnąć po Worda czy open-source’owe opcje (np. Proton Docs), choć oczywiście nie zawsze jest to takie proste.
Dlatego dobrze jest widzieć aktualizacje do darmowej alternatywy. Użytkownicy regularnie prosili o wprowadzenie obsługi plików Markdown (rozszerzenia .md lub .markdown), tak naprawdę nie było częściej przewijających się pomysłów. Teraz korporacja wysłuchała klientów i poinformowała o wdrożeniu długo wyczekiwanej opcji. To jednak wciąż dosyć wstydliwy update, gdyż choćby wspomniane rozwiązanie od Proton posiada identyczne wsparcie i to naprawdę długo.
Długo wyczekiwana nowość już w popularnym edytorzeNo dobra, ale co w zasadzie oznacza obsługa plików Markdown dla przeciętnego użytkownika Google Docs? od dzisiaj można takie dokumenty otwierać, edytować (także grupowo) bezpośrednio w internetowej przeglądarce. Koncern wspomina też o możliwości podglądu przed konwersją, co także przyda się konsumentom. Dotychczas trzeba było manualnie przerabiać plik tak, by był kompatybilny z Dokumentami Google.
Nie powinno być żadnych problemów z odczytaniem dokumentów, choć wiadomo – różnie z tym bywa. Aktualizacja powinna już być dostępna u wszystkich osób. jeżeli jeszcze nie widzisz zmian, musisz uzbroić się w odpowiednią dawkę cierpliwości.
Źródło tekstu: Google / Zdjęcie otwierające: Google, instalki.pl

2 godzin temu













