Wyciek DLSS 5 podpalił internet. Jedni piszą o „AI slopie”, który zamienia bohaterów gier w dziwadła, inni o największym skoku graficznym od czasów ray tracingu. Problem w tym, iż spora część tej awantury bierze się z jednego nieporozumienia: ludzie oceniają DLSS 5 tak, jakby to było kolejne DLSS. A nie jest.