Kupując nowy telefon, rzadko zastanawiamy się nad tym, ile faktycznie kosztują poszczególne części ukryte pod obudową. zwykle widzimy jedynie finalną cenę na półce sklepowej. Tymczasem Xiaomi, w rzadkim przypływie transparentności, postanowiło nieco odkryć karty. Lu Weibing, stojący na czele działu telefonów chińskiego giganta, opublikował dane, które pokazują, jak brutalna stała się rzeczywistość produkcyjna w 2026 roku.
Powód zamieszania (przynajmniej oficjalnie) jest jeden: kryzys na rynku pamięci DRAM. Choć o problemach z dostępnością podzespołów słyszymy już od dość dawna, dopiero teraz otrzymaliśmy bardziej konkretne wyliczenia, które mogą pomóc zrozumieć skalę problemu.
800 złotych różnicy w zaledwie rok
Najbardziej wymownym przykładem jest koszt zestawu pamięci 12 GB RAM i 512 GB pamięci na dane. To w tej chwili raczej standard w telefonach, które określamy mianem „pogromców flagowców”. Chodzi konkretnie o te modele, które do tej pory oferowały solidną specyfikację, bez konieczności wydawania fortuny. Okazuje się, iż za taki pakiet Xiaomi musi dziś zapłacić 1500 juanów (około 800 złotych) więcej niż przed rokiem. W praktyce oznacza to niemal czterokrotny wzrost kosztów tych komponentów w porównaniu do pierwszego kwartału 2025 roku.
fot. XiaomiJeśli ktoś liczył, iż w przypadku najmocniejszych konfiguracji sytuacja może wyglądać lepiej, Lu Weibing gwałtownie wyprowadza z błędu. Warianty posiadające 16 GB RAM i 1 TB pamięci wewnętrznej generują jeszcze wyższe koszty. Prezes Xiaomi nie podał tu wprawdzie dokładnej kwoty, możemy się jednak domyślać, iż różnica pozostało bardziej drastyczna i trudna do zaakceptowania dla przeciętnego klienta.
Kto zapłaci za droższe podzespoły?
Firma otwarcie przyznaje, iż nie jest w stanie wziąć tego ciężaru wyłącznie na siebie. Marże w segmencie urządzeń budżetowych i średniopółkowych są zbyt niskie, by zamortyzować tak potężny skok cen części. W efekcie pierwsze zmiany odczują klienci w Chinach. Już 11 kwietnia 2026 roku wejdzie w życie nowy cennik dla wybranych modeli z linii Redmi.
Dla użytkowników w Europie i na innych rynkach globalnych płynie z Chin jedna, umiarkowanie dobra wiadomość. Na ten moment podwyżki nas nie dotyczą. Xiaomi wyjaśnia, iż ceny międzynarodowe są zwykle ustalane na wyższym poziomie niż te na rodzimym rynku. To daje więc producentowi pewną „poduszkę bezpieczeństwa”.
Pytanie tylko, na jak długo ona wystarczy.
Źródło: Digital Trends / Zdj. otwierające: instalki.pl (Maksym Słomski)

4 godzin temu







