
Czy ktoś dawniej patrzył na zachowania starszych pokoleń i też myślał: nie no, ze mną na pewno będzie inaczej? Przyszedł czas weryfikacji i wnioski mogą być bolesne.
Owszem, niektóre zwyczaje są urocze, jak np. rozwiązywanie krzyżówek czy kupowanie kalendarza. Powroty do niektórych są jednak, trzeba uczciwie przyznać, co najmniej zastanawiające.
Nie pamiętam, czy w programie telewizyjnym kupowanym przez moich dziadków był horoskop. Obstawiam, iż tak, ale nie mam pewności. Na pewno musiał być w gazetce plotkarskiej. Idealny zabijacz czasu, tak samo wartościowy, jak informacja o nowym romansie gwiazdki z telewizyjnego tasiemca. prawdopodobnie szydziłem: kto sobie zaprząta tym głowę? I po co?
Nasze babcie miały kioski i gazety, my mamy aplikacje
Lata mijają, a tu proszę – sam mam powód, żeby zobaczyć, co mnie spotka w życiu. Choć już nie podczas kartkowania gazety. Portal wiadomoscihandlowe.pl informuje o nowości w aplikacji Żabki. Żappka wyświetla… horoskop. Osoby spod znaku barana dowiadują się w nim, iż są pełni energii i podejmują szybkie decyzje, również te miłosne. Wagi z kolei zachęcane są do szczerości w uczuciach i przestrzegane przed popadnięciem w pracoholizm. Skorpiony mogą przeczytać, iż świat czeka na ich pomysły.

Oczywiście to nie jest horoskop na poważnie – o ile założymy, iż jakikolwiek powstaje na serio. Wszystko jest tu z przymrużeniem oka, dla żartu, ot, szydera z zodiakar. Przede wszystkim chodzi o kreatywne zaprezentowanie promocji. I przyciągnięcie uwagi. Tym stały się dziś sklepowe aplikacje, które rywalizują o nasz czas jak platformy streamingowe czy gry. Nie tylko mamy wejść i zobaczyć, co można kupić taniej. Mamy się zaangażować. Zdobywać punkty. Zakręcić kołem. Pomachać telefonem. Kliknąć: aktywuj kupon. Sprawdzić, co kryje się pod promocją o nazwie „wybrane owoce i warzywa”. Żabka również sprytnie zyskuje cenne sekundy – zamiast od razu odblokować promocję, każe przebić się przez każdy znak zodiaku i przy okazji rzucić okiem na opis. Przy okazji może ktoś się uśmiechnie.
Ale dlaczego akurat horoskop?
Teoretycznie to logiczne. Jak pisał Rafał Pikuła w tekście na łamach Spider’s Web+, nowa duchowość jest megatrendem społeczno-kulturowym, a wróżbiarstwo i tarot zdobywają szturmem media społecznościowe. Karolina Olejak, ekspertka ds. edukacji Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, zauważała, iż wiara w astrologię i profetyczną moc kart ma odpowiadać na 4 niezaspokojone potrzeby pokolenia Z: wyjątkowości, opieki, miłości i należenia do wspólnoty.
Podobną rzecz zauważył w rozmowie z „Krytyką Polityczną” Maciej Marcisz, autor książki „Znaki zodiaku”.
Odzyskanie duchowości w świecie, który bardzo medykalizuje nasze istnienie i sprowadza nas wyłącznie do biologicznych istot. Mówimy o swoim samopoczuciu w kategoriach hormonalnych, jak serotonina i dopamina. Stabilizujemy się, liczymy kroki i mierzymy sen, ładujemy akumulatory i regulujemy, najlepiej dzięki suplementów i leków. Po co? Aby dalej być optymalnymi i produktywnymi narzędziami AGD, a nie ludźmi. Na bardziej duchowe potrzeby coraz bardziej zsekularyzowanego społeczeństwa przestał odpowiadać kościół czy w ogóle religia konwencjonalna. Powstała pewna luka, którą wypełniła astrologia, niejako będąc dodatkiem, a czasem przeciwwagą dla próbującej zawłaszczyć nasze myślenie o życiu kulturze terapeutycznej i psychiatrycznej.
Jest w tym jakaś zabawna ironia, iż w sklepowej aplikacji horoskop, choćby jeżeli w żartobliwej formie, wykorzystany został do zaprezentowania promocji. Niby nic nowego, ale jest w tym jakaś symbolika, iż każda religia, nowa czy stara, prędzej czy później zaprowadzi do konkretnego bożka – pieniądza.
Może sklepowe aplikacje puszczają oczko, nawiązując do popularnych trendów, a przy okazji nas podsumowują. Wiedzą, iż w każdym tkwią te same potrzeby, bez względu na wiek. Potrzeba tylko czasu, aby wyjrzały na światło dzienne. Tak jak nasi dziadkowie zaglądali do horoskopów, tak samo robimy to my – tyle iż w sklepowej aplikacji. Tak jak oni zdrapywali zdrapki, tak i my – tyle że, znowu, w sklepowej aplikacji. Zmieniają się tylko narzędzia, ale nie zachowania. Idziemy po dawno wydeptanych śladach.
No dobrze, jest tylko pewna różnica. O ile oni robili to dla rozrywki i wielkich nadziei, by odkryć dużą wygraną, tak my zyskać możemy co najwyżej kupon na serek wiejski i wymienić punkty na kebab do odgrzania.












