
Na rynku e-booków powszechne jest wycofywanie wersji elektronicznej równocześnie z wersją papierową. Słusznie nas to wkurza. Ale może być też na odwrót.
Wyczerpanie się wersji papierowej zdarza się często – z oczywistych powodów. Nakład się kończy, nie ma dodruku, książka zostanie zapomniana, albo też stanie się białym krukiem. Końcówki nakładów czasami trafiają do księgarni z tzw. „tanią książką”, choćby sieci Dedalus. Następnie pozostaje już tylko rynek książki używanej i coraz mniej liczne antykwariaty.
W przypadku e-booków nieraz już po dwóch lub trzech latach kończy się licencja. Te popularne tytuły (czy raczej: tytuły popularnych autorów) zostają wznowione przez nowego wydawcę, te które nie mają szczęścia – znikają.
Zdarza się jednak sytuacja inna.
Bogate archiwum Helionu – zaleta, czy problem?
Jednym z wydawnictw, które na wycofanie e-booka decyduje się bardzo rzadko, jest Helion. Książki elektroniczne wydawane przez Helion są w sprzedaży nawet, jeżeli papier od dawna jest już niedostępny.
Zwracam na to uwagę przeglądając ofertę np. podczas ostatniej promocji noworocznej Ebookpoint.
Oto jakie tytuły znajdziemy w ofercie tej księgarni:
- Google+ dla biznesu
- Windows 8.1 PL. Ćwiczenia praktyczne
- Excel 2007 PL. Tabele i wykresy przestawne. Niebieski podręcznik
Google+ już od dawna nie istnieje. Prawie nikt nie używa dziś Windows 8, również Excel doczekał się przez niemal dwie dekady wielu aktualizacji. Po co więc takie tytuły sprzedawać?
Kiedy coś jest nieaktualne?
Pozostają tutaj jednak takie dylematy.
Jak uznawać, iż książka jest nieaktualna? Bo dotyczy niedziałającej usługi? Helion wypuścił w 2010 podręcznik zatytułowany Google Website Optimizer. Przewodnik. Ale niedługo później firma Google zamknęła serwis Website Optimizer. Część książki stała się zatem bezużyteczna. Ale część jest aktualna choćby po 15 latach, bo dotyczy testów A/B, a te niezależnie od narzędzia którego używamy, rządzą się swoimi prawami.
Albo czy podręczniki do Pythona 2.x należy wycofać, bo od lat mamy już Pythona 3.x? A co z podręcznikami do Pythona 3.3, skoro mamy już 3.14?
A może ktoś będzie potrzebował danego tytułu? Na przykład z powodów „historycznych”. Potrafię sobie wyobrazić, iż ktoś dzisiaj pisze o nieudanych projektach Google (jest ich duuuuużo) i chciałby opisać Google Plus, szuka więc literatury.
Albo weźmy pod uwagę autobiografie. Mój ulubiony temat to selekcjonerzy polskiej reprezentacji – co drugi pisał książkę, po wydaniu której gwałtownie selekcjonerem być przestawał.
Czy też biografie polityków, wydawane przed wyborami, albo mające ich pokazać jako błyskotliwych analityków. W tej drugiej kategorii moim „hitem” jest Koniec PiS-u, rozmowa z Michałem Kamińskim, która wyszła w 2012, czyli na trzy lata przed powrotem tej partii do władzy na długie osiem lat…
No i co, usuwać ze sprzedaży tylko dlatego, iż bohater się skompromitował, albo iż autor okazał się słabym prorokiem? W zasadzie połowę autobiografii by trzeba wycofać.
Potrzebny „outlet” dla e-booków
Od wydawców i księgarń oczekiwałbym jednak kategorii „outlet” dla e-booków. Czyli kategorii dla książek, które faktycznie są przestarzałe i mało użyteczne, mają więc stałą niską cenę. Nie podlegają też promocjom.
Trafiałyby tam e-booki na nieaktualne tematy, dotyczące starszych technologii, napisane przez osoby, które dziś już nie mają przebicia – słowem – wszystkie z niskim potencjałem komercyjnym.
W ten sposób starsze książki nie będą mieszać się z tytułami bardziej przydatnymi, a będą wciąż dostępne, jeżeli ktoś szuka danego tematu.
Pozwoli to też uniknąć niezbyt komfortowej sytuacji, gdy wersja papierowa jest w outlecie za 13 zł, ale e-book trzyma twardo nominalną cenę 39,90 zł.
Liczyłbym też na znacznie tańsze wydania archiwalne czasopism. To bardzo dobrze, iż możemy kupić jakiś miesięcznik czy tygodnik z 2019 roku. Ale dlaczego po pełnej cenie? Oczywiście pytanie, kto poza badaczami i geekami będzie takie archiwalia kupował. Ale skoro papierowe „tanie gazety” cieszą się pewną popularnością, to może i wersje elektroniczne sprzedawałyby się lepiej.
A czy Wam się zdarzało takie „przestarzałe” e-booki kupować? Celowo czy przez pomyłkę?
W artykule są linki afiliacyjne, lub do porównywarki.







