
Jeszcze kilka lat temu takie nagłówki sprawiałyby, iż wielu czytelników założyłoby primaaprilisowy żart. Tymczasem to realny wynik smukłego laptopa z układem Intela na pokładzie.
Wróćmy na moment do czasów, które wcale nie są tak odległe. Laptopy z procesorami Intela przez lata miały jedną cechę wspólną: działały na baterii tyle ile działały, a potem zaczynał się taniec z zasilaczem. Oczywiście, były wyjątki – ultrabooki z procesorami o TDP 5-7 W potrafiły wycisnąć z siebie 10-12 godzin, ale to były raczej chlubne wyjątki niż norma.
Wydajniejsze maszyny? Cóż, każdy, kto pracował na mobilnym Core i7 z epoki Skylake, Kaby Lake czy choćby Comet Lake pamięta ten rytuał: 100 proc. baterii, odpalasz Chrome’a, Slacka i Spotify, mija półtorej godziny – i już zaczynasz nerwowo rozglądać się za gniazdkiem.
Apple wchodzi na scenę i mówi: „Panowie, tak się to robi”
Wszystko zmieniło się w 2020 r., kiedy Apple wypuścił pierwsze sprzęty z układami M1. Nagle okazało się, iż laptop może być szybki, chłodny i działać 18-20 godz. bez ładowania. I to nie w teorii, tylko w realnym użytkowaniu.
Rynek doznał szoku. Użytkownicy – również. A Intel i AMD? Cóż, musieli się obudzić. I dobrze, iż to zrobili, bo od tamtej pory tempo rozwoju energetycznego x64 przyspieszyło jak nigdy wcześniej.
Surface Laptop 4 z Ryzenem 4000Najpierw AMD zaczęło pokazywać, iż x64 wcale nie musi być energożerne. Seria Ryzen 4000 była pierwszym sygnałem, iż coś się zmienia. Ryzeny 6000 i 7000 tylko to potwierdziły – świetna efektywność, sensowna wydajność, realne czasy pracy na baterii.
Intel, choć długo walczył z własną inercją, w końcu też odbił się od dna. Meteor Lake był pierwszym krokiem, ale dopiero Panther Lake pokazuje, iż niebiescy potrafią zrobić układ, który nie tylko dogania Apple, ale w pewnych scenariuszach go przegania.
Dell XPS 14: 43 godziny. Tak, dobrze czytasz – czterdzieści trzy
Testy Hardware Canucks są tego najlepszym przykładem. Dell XPS 14 2026 z procesorem Intel Panther Lake i baterią 70 Wh osiągnął ponad 43 godz. przeglądania Internetu przy 150 nitach i VRR. To wynik niemal trzykrotnie lepszy niż MacBook Air 15 z M5, który w tym samym scenariuszu wytrzymał około 14,5 godz.
Oczywiście nie we wszystkich zadaniach Dell bije Apple’a. W obciążeniu ciągłym – np. w grach – MacBook Air 15 M5 przez cały czas wypada lepiej, działając ponad 4 godziny, podczas gdy XPS 14 kończy zabawę po około 2,5. Ale w lekkich zadaniach? W przeglądaniu Internetu? W oglądaniu wideo? Tu Windowsowe ultrabooki zaczynają rozdawać karty.
A gdzie w tym wszystkim Snapdragon X?
No właśnie – bo przecież nie tylko x64 staje się coraz lepsze. Qualcomm ze swoim Snapdragonem X (i kolejną generacją) zrobił coś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe: dostarczył układ ARM64 dla Windowsa, który nie jest ciekawostką, tylko realną alternatywą.
Snapdragon X Elite i X Plus pokazały, iż ARM64 na Windowsie może być szybki, responsywny i ekstremalnie energooszczędny. W wielu testach to właśnie laptopy z ARM-em są dziś liderami czasu pracy na baterii – a jednocześnie nie odstają wydajnością od ultrabooków x64.
Laptop z Snapdragonem X2To ważne, bo oznacza, iż Windows przestał być skazany na jedną architekturę. A konkurencja między ARM64 a x64 to coś, czego ten rynek potrzebował od dawna.
Żyjemy w złotej erze laptopów. Serio
Jeśli spojrzeć na to szerzej, to jesteśmy w jednym z najciekawszych momentów w historii komputerów osobistych. Mamy trzy silne obozy: Apple z serią M, AMD z Ryzenami i Intel z Panther Lake. Do tego Qualcomm, który wreszcie gra w tej samej lidze. Każdy z nich ma swoje mocne strony, każdy pcha rynek do przodu, każdy zmusza pozostałych do wysiłku.
Efekt? Laptopy, które działają po kilkadziesiąt godzin. Laptopy, które nie grzeją się jak farelki. Laptopy, które są szybkie, ciche i lekkie. Laptopy, które naprawdę można zabrać na dwudniowy wyjazd bez ładowarki – i nie jest to ryzykowny eksperyment, tylko normalne użytkowanie.
Dell XPS 16 2026Jeśli obecne tempo się utrzyma, to za kilka lat możemy zobaczyć sprzęty, które będą działać 60 godzin. Może 70. Może więcej. Pojemność akumulatorów nie rośnie jakoś dramatycznie, ale efektywność układów – owszem. Do tego dochodzi coraz lepsze zarządzanie energią, inteligentne schedulery, dynamiczne odświeżanie ekranu, coraz bardziej granularne stany uśpienia.
A jeżeli do gry wejdą nowe technologie baterii – choćby krzemowe anody, które już zaczynają trafiać do telefonów – to może się okazać, iż laptop ładowany raz na tydzień stanie się czymś relatywnie powszechnym.
To naprawdę cudowne czasy. Nie dlatego, iż jeden Dell pobił jednego MacBooka w jednym teście. To tylko symbol. Cudowne czasy są dlatego, iż wreszcie mamy prawdziwą konkurencję. Że producenci procesorów nie mogą już odcinać kuponów. Że użytkownicy dostają sprzęt, który jest jednocześnie szybki, chłodny i niesamowicie energooszczędny.
I iż po raz pierwszy od dawna możemy powiedzieć: laptopy z Windowsem nie tylko dogoniły Apple’a w czasie pracy na baterii. W niektórych scenariuszach – zaczynają go wyprzedzać.
A to dopiero początek.







