Cieszy, iż taki WOLED kosztuje 1499 zł. iiyama G-Master Titan Falcon to pewniak

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Producent monitorów iiyama wprowadził na rynek swój pierwszy monitor OLED. Po kilku tygodniach z tym sprzętem kompletnie nie dziwią mnie świetne opinie w sieci. W kwocie 1499 zł to zakupowy samograj. Kapitalne, iż tak opłacalny sprzęt kosztuje tak znośne pieniądze.

Pamiętam kupno pierwszego monitora OLED. Trzy i pół tysiąca wyparowało z portfela. W zamian otrzymałem panel ze świetnymi barwami oraz nieskończonym kontrastem. Za to jasnością tak mizerną, iż musiałem przestawiać biurko, aby obraz za dnia był znośny. Dzisiaj za ponad dwa razy mniej można zgarnąć znacznie lepszy panel. Szczerze mnie cieszy, iż model pokroju iiyama G-Master Titan Falcon jest tak przystępny cenowo.

OLED, QD-OLED, WOLED, Tandem OLED – w technologiach paneli gubią się choćby sprzedawcy, więc zaczynamy od uproszczonej ściągi

Ekrany OLED zachwyciły świat głęboką czernią oraz nieskończonym kontrastem, ale miały swoje bolączki, na czele z niską jasnością. Producenci rozwiązali ten problem na różne sposoby, z czego warto wymienić dwie architektury: QD-OLED oraz WOLED. QD-OLED to technologia Samsunga, w której za sprawą kropek kwantowych uzyskuje się większe nasycenie kolorów i wyższą jasność, zwłaszcza barw.

WOLED to natomiast technologia LG, ulepszająca panele w jeszcze inny sposób. Zamiast kropki kwantowej mamy dodatkowe białe diody organiczne, podbijające jasność. Z kolei Tandem WOLED to rozwiązanie, w którym tytułowy tandem stanowią dwie warstwy emitujące światło, jedna na drugiej. Taka „kanapka” zwiększa trwałość panelu, ponieważ ta sama jasność jest generowana pod mniejszym obciążeniem i z mniejszą temperaturą. Do tego tandem pozwala łatwiej utrzymywać spójną jasność na całym ekranie. Co i tak w przypadku omawianego modelu nie działa idealnie.

Panele Tandem (W)OLED debiutowały w drogich Mercedesach, a pierwszym masowo produkowanym urządzeniem z taką matrycą był iPad Pro M4 z 2024 roku. Od połowy 2025 roku panele Tandem WOLED debiutują w monitorach, a teraz ich ceny stały się tak przystępne, iż na tle ogólnoświatowej drożyzny człowiek aż się szczerzy.

iiyama G-Master Titan Falcon to pierwszy OLED firmy i pierwszy Tandem WOLED w tak przyjemnej cenie

Standardowa cena: 1999 zł. Promocyjna cena: 1499 zł lub mniej. Za półtora tysiąca iiyama G-Master Titan Falcon to absolutny zakupowy pewniak. Korzysta bowiem z matrycy WOLED czwartej generacji od LG, do tego posiada kilka naprawdę niezłych rozwiązań hardware’owych. Relacja cena-jakość-możliwości jest bardzo korzystna dla użytkownika.

Czwarta generacja panelu WOLED oznacza przejście na dwuwarstwową strukturę (Tandem), a także nowy układ subpikseli RGB. Dzięki niemu drastycznie ograniczony został charakterystyczny problem WOLED-ów, mianowicie mniej czytelny tekst z kolorowymi, „tęczowymi” obwódkami napisów. Spędziłem kilka tygodni z iiyama G-Master Titan Falcon, napisałem na nim kilkadziesiąt tekstów i problem jest dla mnie marginalny. Doszukiwałem się go z lupą w edytorze tekstowym.

Nowa generacja panelu LG to także jeszcze wyższa jasność. Ta szczytowa, dla małego skrawka obrazu przez krótki czas, wynosi aż 1500 nitów. Korzystają na tym treści HDR. Za to typowa jasność iiyama G-Master Titan Falcon na poziomie nieco ponad 350 nitów to także bardzo solidny wynik. Pozwala bowiem korzystać z monitora komfortowo za dnia. Jasne, WOLED to wciąż OLED, więc najlepiej spisuje się w zaciemnionym otoczeniu, ale wstydu względem LCD naprawdę nie ma.

Jak za 1499 zł, obraz serwowany przez iiyama G-Master Titan Falcon jest bez zarzutu. Nie dziwi morze pozytywnych opinii

Zacznę od wad. Nie jestem przesadnym fanem zbytniego nasycenia barw. Kojarzy mi się to z tanią zagrywką ze sklepów AGD RTV, gdzie tryb ekspozycyjny w telewizorze tak pompował kolory, iż trawa niemal ociekała sokiem. W modelu iiyama G-Master Titan Falcon nie dochodzi do tak skrajnej sytuacji, ale kolory są potężnie nasycone. Dla mnie – zwolennika naturalnych kolorów – na granicy akceptowalności.

Oczywiście jest to coś, co można z powodzeniem skorygować suwakami. Jestem za to przekonany, iż wielu widzom tak szczodre nasycenie się spodoba. Obraz jest bowiem żywy i dynamiczny. Neony Night City z Cyberpunka 2077 prezentują się fenomenalnie, tak samo lazurowe wybrzeża w remake Assassin’s Creed Black Flag.

Monitor iiyama G-Master Titan Falcon wykracza jednak poza gamingowe zastosowania. Producent deklaruje pełne pokrycie sRGB, 99,5% pokrycia DCI-P3 oraz 95% pokrycia Adobe RGB. Oznacza to, iż z powodzeniem można na nim także montować wideo oraz edytować fotografie. Jasne, nie jest to monitor dla profesjonalisty, ale zastąpi go raz na jakiś czas, jeżeli zajdzie potrzeba.

W przypadku czerni i kontrastu zaskoczeń nie ma. Zaskakują natomiast odblaski

Nie wiem komu należą się brawa – LG czy iiyama – ale powłoka antyrefleksyjna jest absolutnie FENOMENALNA. Znacznie droższe modele mają z tym znacznie większy problem. Monitor przeszedł klasyczny gabinetowy test lampy za plecami, umożliwiając znośną pracę wieczorem w edytorze tekstowym. Bardzo, bardzo duży plus tego modelu.

Plusem – jak w każdym modelu OLED – jest oczywiście nieskończony kontrast oraz głęboka czerń. Resident Evil Requiem prezentuje się na iiyama G-Master Titan Falcon arcyklimatycznie. Mrok korytarza rozpościerającego się przed główną bohaterką jest gęsty jak smoła, igrając z wyobraźnią gracza. Pięknie się to łączy z efektem HDR starych lamp wiszących na ścianach za plecami protagonistki.

Tu fundamentalna uwaga: monitor nie przechodzi sam w tryb HDR. Miałem przez to bolesny powrót do czasów słusznie minionych, kiedy Windows oraz szeroka rozpiętość tonalna pasowały jak pięść do nosa. Tym razem problemem jest jednak sam monitor. Sokół nie rozpoznaje bowiem z automatu sygnału HDR. Windows może włączyć HDR po stronie systemu, ale Falcon nie przełącza się automatycznie w odpowiedni tryb obrazu. Konieczna jest manualna zmiana ustawienia w OSD monitora.

Monitor iiyama G-Master Titan Falcon zaskakująco zgrabnie łączy gaming oraz pracę biurową

Jak wspomniałem, problem czcionek na WOLED został mocno zredukowany. Oczywiście matryce LCD pozostają pod tym względem lepsze, ale na Falconie z powodzeniem można stukać w klawisze. Do tego monitor ma mocarne gniazdo z funkcją Power Delivery 65W. Te 65 watów wystarczy do zasilenia każdego biurowego laptopa, a choćby podładowania gamingowego notebooka. Bardzo pozytywne zaskoczenie. Dodajmy do tego pivot, a wychodzi niczego sobie monitor do pracy biurowej.

Za to gracze docenią imponujące 280 Hz maksymalnego odświeżania, czas reakcji na poziomie 0,03 ms (GTG) oraz kompatybilność z Nvidia G-Sync. W monitorze znalazły się też dwa porty HDMI 2.1, także posiadacze konsol Xbox Series X oraz PlayStation 5 Pro mogą odpowiednio wykorzystać ten model. W porównaniu do kilkuletniego telewizora z salonu, różnica będzie jak dzień i noc. Gamingowy PC najlepiej natomiast podłączyć przez DisplayPort 1.4.

Wisienka na torcie to przełącznik KVM, umożliwiający sterowanie dwoma komputerami podłączonymi do monitora dzięki jednego duetu mysz + klawiatura. Wracamy więc do wcześniejszej koncepcji monitora gamingowo-biurowego, który spisze się zwłaszcza na home office. Tylko głośniki stereo (2x5W) ma mizerne. Aby nie było za słodko, nadmienię też, iż OSD trąci myszką. Tłumaczenie interfejsu na język polski również nie jest idealne.

Monitor iiyama G-Master Titan Falcon w promocyjnej cenie to naprawdę dobry interes

Specyfikacja iiyama G-Master GOB2701QSC-B1 Titan Falcon:

  • Ekran: 27 cali, matryca Tandem WOLED, antyrefleksyjna powłoka
  • Rozdzielczość: 2560 x 1440 (WQHD), 16:9
  • Płynność: 280 Hz, czas reakcji 0,03 ms
  • Jasność: 350 nitów SDR, do 1500 nitów HDR (szczytowo)
  • Kontrast: nieskończony
  • Kolory: 10 bitów (1,07 mld barw), 99,5% pokrycia DCI-P3
  • Synchronizacja: obsługa NVIDIA G-Sync oraz AMD FreeSync
  • Złącza: DisplayPort 1.4, dwa HDMI 2.1, USB-C z ładowaniem 65 W i przesyłem obrazu
  • Dodatki: KVM, hub USB z dwoma gniazdami, wbudowane głośniki 2 x 5 W
  • Ergonomia: Regulacja wysokości (150 mm), pochylenia, obrotu oraz funkcja Pivot
  • Montaż: VESA 100 x 100 mm

Nie musicie wierzyć mi na słowo, ale zobaczcie, jakie oceny zgarnia ten model od osób, które faktycznie go kupiły. Pełny pakiet gwiazdek, maksymalne noty. Mnie ciepłe przyjęcie pierwszego OLED-a iiyama nie dziwi, bo to naprawdę opłacalny sprzęt. Jeszcze nie tak dawno temu ludzie płacili znacznie większe pieniądze za odczuwalnie gorszy obraz.

Jasne, sprzęt nie jest idealny. Ale nie ma taki być. Zamiast tego ma oferować świetne proporcje między ceną i możliwościami. Do tego dla typowego użytkownika zaoferuje kapitalny obraz od razu po wyjęciu z pudełka. W iiyama dobrze to przemyśleli. Poczekali, aż technologia stanie się niezawodna i przystępniejsza, po czym zagrali tym, czym potrafią najlepiej: ceną. jeżeli zobaczycie ten monitor za 1499 zł albo mniej, a akurat szukacie nowego ekranu, nie ma się co długo zastanawiać.

Idź do oryginalnego materiału