Chrome zabierze ci więcej RAM-u. Jeszcze podziękujesz

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Chrome chce startować razem z Windowsem 11. Google testuje autostart przeglądarki – i to w dość agresywnym wydaniu.

Chrome od lat nosi łatkę przeglądarki, która potrafi pożreć tyle RAM-u, ile tylko znajdzie. W środowisku entuzjastów elektroniki użytkowej to wręcz memiczny temat: każda karta to kolejny proces, kolejne setki megabajtów, kolejne narzekania na task managera. Google zamiast skupić się na optymalizacji postanowił jednak pójść w zupełnie innym kierunku. Firma testuje właśnie funkcję, która sprawi, iż Chrome będzie uruchamiał się automatycznie wraz z Windowsem 11 – i to nie w tle, ale od razu na pierwszym planie.

Eksperyment w Canary: Chrome wyskakuje na ekran od razu po zalogowaniu

Nowa funkcja pojawiła się w kanale Canary, czyli w najbardziej eksperymentalnej gałęzi Chrome’a. To tam Google testuje pomysły, które czasem trafiają do stabilnej wersji, a czasem znikają bez śladu. W ustawieniach pojawił się nowy checkbox: Otwórz Chrome, gdy komputer się uruchamia.

Na pierwszy rzut oka brzmi niewinnie. Jednak jak zauważył Leo Varela – znany badacz funkcji przeglądarek – Chrome nie tylko startuje razem z systemem. On przejmuje ekran. Otwiera się natychmiast po zalogowaniu, wyskakując przed wszystkie inne aplikacje.

The new option to open Chrome when the computer starts is already available in Canary (it's turned off by default). I tested it and it works exactly as I mentioned in a previous tweet. It opens a Chrome window IN THE FOREGROUND as soon as you log in:https://t.co/dl2LSvhqly pic.twitter.com/5O8aW5eJHg

— Leopeva64 (@Leopeva64) January 27, 2026

To istotna różnica względem Microsoft Edge, który również potrafi startować wraz z systemem, ale robi to po cichu, w tle, nie narzucając się użytkownikowi.

Czy to wygoda, czy bloatware w czystej postaci?

Chrome od dawna oferuje różne scenariusze startowe: nową kartę, kontynuację poprzedniej sesji, zestaw stron otwieranych przy starcie. Autostart mógłby więc teoretycznie ułatwić życie osobom, które i tak zaczynają dzień od przeglądarki. jeżeli ktoś codziennie otwiera te same pięć stron to Chrome mógłby po prostu zrobić to za niego.

Tyle iż w praktyce pojawia się pytanie, które trudno zignorować: czy przeglądarka, która już teraz potrafi zająć kilka gigabajtów RAM-u przy średnio intensywnym użytkowaniu, naprawdę powinna startować zanim użytkownik zdąży mrugnąć?

Wyobraźmy to sobie. Masz 16 GB RAM-u. System dopiero się podnosi, w tle startują komunikatory, klient chmurowy, aplikacje do pracy. I nagle Chrome, z całym swoim procesowym ekosystemem, wskakuje na scenę, rezerwując zasoby, zanim cokolwiek innego zdąży się ustawić w kolejce

Chrome już teraz jest jednym z najbardziej zasobożernych elementów typowego peceta. Czy naprawdę musi zaczynać wyścig o RAM jeszcze zanim użytkownik zdąży dotknąć klawiatury?

Owszem, istnieją scenariusze, w których autostart ma sens. jeżeli ktoś pracuje wyłącznie w przeglądarce, korzysta z webowych narzędzi SaaS albo ma komputer, który i tak stoi w chmurze – Chrome otwierający się automatycznie może być wygodą. Ale dla większości świadomych użytkowników to raczej funkcja, którą wyłączy się szybciej, niż zdąży się ją przetestować.

Entuzjaści elektroniki użytkowej widzą tu inny problem: kontrolę nad systemem

Czytelnicy Spider’s Web to osoby, które lubią mieć pełną kontrolę nad swoim sprzętem. Wiedzą, co uruchamia się przy starcie, wiedzą, ile RAM-u zużywa każda aplikacja, wiedzą, jak optymalizować workflow. Dla takich użytkowników Chrome startujący automatycznie i wyskakujący na pierwszy plan to nie ułatwienie ale ingerencja w ich rytm pracy.

Warto też pamiętać, iż autostart przeglądarki to nie tylko kwestia RAM-u. To również dodatkowy proces w kolejce startowej Windowsa, potencjalnie dłuższy czas logowania i większa powierzchnia ataku w pierwszych sekundach po uruchomieniu systemu (zanim w pełni załaduje się oprogramowanie ochronne)/To drobiazgi, ale entuzjaści technologii wiedzą, iż to właśnie drobiazgi decydują o tym, czy system działa płynnie, czy zaczyna się rozjeżdżać.

Google ma historię agresywnego integrowania swoich usług

Warto spojrzeć na to szerzej. Google od lat próbuje uczynić Chrome’a czymś więcej niż przeglądarką. To platforma, środowisko uruchomieniowe, fundament usług webowych. Chrome OS jest tego najbardziej oczywistym przykładem, ale podobne tendencje widać również na Windowsie i Androidzie.

Autostart Chrome’a wpisuje się w tę strategię: im bardziej przeglądarka staje się integralną częścią systemu, tym trudniej z niej zrezygnować. Na razie funkcja jest wyłączona domyślnie i dostępna tylko w Canary. Jednak historia uczy, iż eksperymenty Google potrafią w pewnym momencie trafić do stabilnej wersji… czasem z domyślną aktywacją.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału