W wyścigu o najszybsze maszyny obliczeniowe świata zwykle najczęściej chodzi o osiągane wyniki w specjalnych benchmarkach, ale tym razem ważniejsza okazuje się lista rzeczy, których nie ma w tego typu urządzeniu. Nowy chiński superkomputer z Shenzhen ma wejść w klasę eksaskalową bez pomocy zachodnich układów od AMD, Intela czy też NVIDII. Bazuje wyłącznie na krajowych CPU, pamięciach i interkonekcie. I właśnie dlatego ten projekt wykracza poza zwykłą walkę o rekord.