
Ponad 190 sensorów ma śledzić i lokalizować sygnały radiowe związane z aktywnością satelitów. Kratos zdobył kontrakty warte ponad 100 mln dol.
Współczesny satelita nie musi zostać sfotografowany, żeby zdradzić swoją aktywność. Czasem wystarczy posłuchać, gdzie, kiedy i na jakich częstotliwościach zaczyna nadawać. Kratos rozbudowuje właśnie system, który ma robić to w skali globalnej. Ponad 190 sensorów rozmieszczonych na świecie będzie zbierać sygnały radiowe, pomagać ustalać ich źródło i tworzyć z nich informacje przydatne podczas operacji wojskowych, walki elektronicznej i działań w cyberprzestrzeni.
Ponad 190 sensorów będzie słuchać kosmosu
Kratos Defense & Security Solutions poinformował o zdobyciu kilku kontraktów wartych łącznie ponad 100 mln dol. Firma ma opracować prototypowe aplikacje i technologie cybernetyczne dostarczające wojsku danych wywiadowczych dotyczących przestrzeni kosmicznej. Najważniejszym elementem całego przedsięwzięcia nie będzie jednak nowy satelita. Duża część infrastruktury znajduje się na Ziemi.
KnownSpace Network to należąca do Kratosa globalna sieć ponad 190 sensorów rozmieszczonych w ponad 20 lokalizacjach. Ich zadaniem jest ciągła obserwacja widma radiowego, czyli zakresu częstotliwości wykorzystywanych do bezprzewodowego przesyłania informacji.
System może wykrywać emisje radiowe związane zarówno z obiektami znajdującymi się na orbicie, jak i z urządzeniami naziemnymi. Następnie zebrane dane można przetwarzać, porównywać i wykorzystywać do określenia, skąd pochodzi dany sygnał oraz z jaką aktywnością może być związany.
Nie chodzi tutaj więc po prostu o słuchanie treści każdej transmisji. Sam fakt pojawienia się sygnału, jego charakterystyka, częstotliwość, czas emisji i miejsce pochodzenia mogą zdradzić bardzo dużo o zachowaniu danego systemu.
Satelita może zdradzić się samym sygnałem
Każdy działający system kosmiczny potrzebuje łączności. Satelity otrzymują komendy z Ziemi, wysyłają telemetrię i przekazują zgromadzone dane. Część z nich komunikuje się również z innymi elementami sieci.
Analiza takich emisji może pomóc ustalić, iż konkretny obiekt rozpoczął aktywność, zmienił sposób działania albo nawiązał łączność z określoną stacją naziemną. o ile kilka odpowiednio rozmieszczonych sensorów odbierze ten sam sygnał, można także próbować określić położenie jego źródła.
Właśnie dlatego obserwacja widma radiowego staje się coraz ważniejszą częścią świadomości sytuacyjnej w kosmosie. Termin ten oznacza możliwie dokładną wiedzę o tym, jakie obiekty znajdują się nad Ziemią, gdzie się przemieszczają i co robią.
Sam katalog orbit już jednak nie wystarcza. Stany Zjednoczone oficjalnie przyznały niedawno, iż na orbicie znajdują się również systemy przeznaczone do walki o kontrolę nad przestrzenią kosmiczną. Im bardziej militarne staje się otoczenie Ziemi, tym cenniejsza jest możliwość rozpoznania aktywności obiektu bez czekania, aż pokaże swoje możliwości w czasie konfliktu.
Dane mają trafiać prosto do wojska
Nowe kontrakty nie dotyczą wyłącznie zbierania sygnałów. Kratos ma budować narzędzia, które będą przetwarzać złożone emisje radiowe i zamieniać je w informacje użyteczne dla żołnierzy. Dane mają wspierać m.in. proces wyboru celów. Wojsko najpierw musi wykryć potencjalne zagrożenie, ustalić jego znaczenie, śledzić je i zdecydować, jakie środki można przeciwko niemu zastosować. Informacje pochodzące z nasłuchu radiowego mogą być kolejnym elementem tego obrazu.
System ma również wspierać działania z zakresu walki elektronicznej i ofensywnych operacji cybernetycznych. Kratos nie podaje jednak szczegółów dotyczących konkretnych zastosowań ani odbiorców poszczególnych technologii. Firma ogranicza informacje ze względów bezpieczeństwa i konkurencji.
Wiadomo natomiast, iż jednym z zadań ma być także ocena skutków przeprowadzonego działania. W wojskowej terminologii battle damage assessment oznacza sprawdzenie, czy atak osiągnął zakładany rezultat. W środowisku kosmicznym i elektromagnetycznym nie zawsze musi to oznaczać obserwowanie fizycznie zniszczonego obiektu. Zmiana lub zanik jego emisji może również dostarczać informacji o tym, czy system przez cały czas działa.
Nie trzeba niszczyć satelity, żeby wyłączyć go z walki
Satelita może pozostać fizycznie nienaruszony, a mimo to czasowo stracić część swojej wartości bojowej, jeżeli przeciwnik skutecznie zakłóci jego łączność. Space Force wdraża już system Meadowlands, którego zadaniem jest właśnie zakłócanie łączności satelitów przeciwnika z powierzchni Ziemi. W takim scenariuszu rozpoznanie sygnałów radiowych i możliwość precyzyjnego ustalenia ich źródła stają się pierwszym elementem całego łańcucha.
Najpierw trzeba jednak wiedzieć, jaki system działa, gdzie znajduje się jego infrastruktura i w jaki sposób komunikuje się z otoczeniem. Dopiero później można zdecydować, czy wystarczy obserwacja, zakłócenie, działanie w cyberprzestrzeni czy zupełnie inna odpowiedź. KnownSpace ma dostarczać właśnie tę pierwszą warstwę informacji. Firma opisuje swoją infrastrukturę jako największą komercyjnie posiadaną i obsługiwaną sieć sensorów RF tego rodzaju.
Ze sobą można zabrać część kosmicznego wywiadu
Stałe sensory nie są jedynym elementem systemu. Kontrakty wykorzystują również KnownSpace Recon+, czyli przenośne terminale przeznaczone do obserwacji sytuacji w przestrzeni kosmicznej. Takie urządzenia można rozmieścić tam, gdzie aktualnie są potrzebne. Daje to możliwość uzupełnienia globalnej sieci dodatkowymi punktami nasłuchowymi bliżej interesującego obszaru.
Kosmiczne rozpoznanie coraz mniej przecież przypomina osobny świat działający wyłącznie w ogromnych centrach dowodzenia. Dane orbitalne mają trafiać bezpośrednio do sił prowadzących działania na Ziemi i łączyć się z informacjami pochodzącymi z radarów, samolotów, dronów i innych sensorów.
Polska również coraz mocniej w to wchodzi. Od początku października Wojsko Polskie ma już w komplecie własną konstelację optoelektronicznych satelitów rozpoznawczych MikroGLOB. Tam zadaniem jest przede wszystkim obserwowanie powierzchni Ziemi. KnownSpace to odwraca, bo naziemna infrastruktura obserwuje elektromagnetyczną aktywność tego, co znajduje się nad nami.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI















