Butelkomaty nie wyrabiają. Niemal połowa z nas natrafiła na ten problem

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Polacy coraz częściej oddają butelki i puszki. Problem w tym, iż automaty nie zawsze nadążają. Na ich działanie narzeka 49 proc. badanych.

Przychodzisz do sklepu z workiem pustych butelek, stajesz przed automatem i widzisz komunikat: urządzenie pełne albo chwilowo nieczynne. To już nie jest sporadyczny pech. Niedziałające lub zapełnione butelkomaty są najczęściej wskazywaną przez Polaków niedogodnością systemu kaucyjnego. Problem dostrzega aż 49 proc. badanych. I paradoksalnie może to być efekt sukcesu całego systemu: oddajemy coraz więcej opakowań, przynosimy je większymi partiami, a infrastruktura musi teraz nadążyć za nawykiem, którego jeszcze rok temu praktycznie nie mieliśmy.

Co drugi Polak odbił się od automatu

Po roku działania systemu pytanie nie brzmi już, czy Polacy nauczą się oddawać butelki i puszki. Nauczyli się. Teraz coraz większym problemem jest to, czy sklepy będą w stanie je wszystkie przyjąć. Pokazuje to najnowsze ogólnopolskie badanie PBS wykonane na zlecenie Krajowego Systemu Kaucyjnego Zwrotka. Ankietę przeprowadzono metodą CAWI na próbie 1062 osób, a pytania dotyczyły całego polskiego systemu, a nie wyłącznie klientów jednego operatora.

75 proc. respondentów deklaruje już, iż korzysta z systemu i zamierza robić to nadal. Wiosną takich osób było 62 proc. Jednocześnie wraz z rosnącą popularnością zwrotów coraz wyraźniej widać, gdzie system zaczyna trzeszczeć. 49 proc. badanych wskazuje niedziałające lub zapełnione automaty. 41 proc. przeszkadzają kolejki do urządzeń i kas, a 40 proc. konieczność magazynowania pustych opakowań w domu. Kolejne 35 proc. zetknęło się z sytuacją, w której maszyna nie chciała przyjąć części przyniesionych butelek lub puszek.

To dość znacząca zmiana względem początków systemu. Jeszcze kilka miesięcy temu dużo miejsca poświęcano temu, iż Polacy nie rozumieją zasad, nie wiedzą, które opakowania można zwracać albo gdzie odzyskać pieniądze. Dziś człowiek już wie, co ma zrobić, tylko urządzenie nie zawsze chce z nim współpracować.

Już wiosną pisaliśmy na Spider’s Web, iż Polacy odbijają się od butelkomatów, a infrastruktura wciąż przypomina plac budowy. Po kilku kolejnych miesiącach automatów jest więcej, ale przybyło też znacznie więcej opakowań.

Do butelkomatu niesiemy już nie kilka sztuk

Dobrze widać to w danych operacyjnych Zwrotki. Jeszcze w styczniu podczas pojedynczej transakcji zwracano przeciętnie około 5,4 opakowania. W sierpniu było to już 12,6, czyli ponad dwa razy więcej.

To zmienia wszystko z punktu widzenia sklepu. Automat nie musi obsłużyć tylko większej liczby osób. Każda z nich przychodzi też z większym workiem. Pojemniki wewnątrz urządzenia zapełniają się szybciej, pracownik musi częściej je opróżniać, a odebrane opakowania trzeba później jeszcze przechować i przekazać dalej.

Skala całego systemu również rośnie w tempie, które jeszcze kilka miesięcy temu wyglądało abstrakcyjnie. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska do końca czerwca Polacy zwrócili 2,3 mld opakowań, a tylko w lipcu doszło do tego około 900 mln kolejnych.

Na koniec lipca w kraju funkcjonowało ponad 60 tys. punktów zwrotu, w tym około 17,5 tys. wyposażonych w automaty. Problem polega na tym, iż właśnie przez maszyny przechodzi przytłaczająca większość całego strumienia – około 88 proc. Automaty są więc wygodne, szybkie i zdecydowanie preferowane przez klientów, ale jednocześnie stały się wąskim gardłem systemu.

Pełny automat nie oznacza, iż musisz wracać do domu na tarczy

Jeżeli przyjeżdżamy do dużego sklepu z opakowaniami objętymi systemem, a automat jest zapełniony, zepsuty albo po prostu odmawia współpracy, nie oznacza to automatycznie, iż trzeba zabrać butelki z powrotem. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wyjaśnia wprost, iż w sklepie objętym obowiązkiem zbiórki niedostępność automatu nie znosi obowiązku przyjęcia opakowań. W placówkach o powierzchni powyżej 200 m kw., które sprzedają napoje objęte systemem, klient może zgłosić się do obsługi i poprosić o manualne przyjęcie prawidłowo oznaczonych opakowań oraz rozliczenie kaucji.

Zasady działania systemu kaucyjnego i zwrotu opakowań szczegółowo wyjaśnialiśmy już na Spider’s Web. W teorii mamy więc zabezpieczenie. Automat pełny? Butelki przejmuje człowiek. Tylko iż z punktu widzenia sklepu problem wcale wtedy nie znika. Po prostu przenosi się z maszyny na pracownika. Trzeba przyjąć opakowania, sprawdzić je, rozliczyć pieniądze, znaleźć dla nich miejsce, a jednocześnie ktoś powinien zająć się samym automatem. Przy dużym ruchu może to oznaczać kolejkę nie tylko do butelkomatu, ale również do kasy lub punktu obsługi.

Automat zaczyna decydować, gdzie robimy zakupy

Z badania PBS wynika, iż co czwarty użytkownik systemu w sytuacji, gdy nie może zwrócić opakowań, poszuka innego sklepu lub punktu zbiórki. Z kolei 27 proc. użytkowników przyznaje, iż w ciągu ostatniego roku przynajmniej raz zmieniło sklep właśnie ze względu na możliwość oddania opakowań. 5 proc. zrobiło to na stałe. Nie jest to szczególnie zaskakujące. o ile ktoś wychodzi z domu z dużym workiem butelek, nie chce wracać z nim z powrotem.

Do tego aż 77 proc. użytkowników łączy zwrot opakowań z zakupami w tej samej placówce. Sprawny automat nie jest więc już tylko ekologicznym dodatkiem stojącym przy wejściu. Potrafi przyprowadzić klienta pod sklepowe półki. Niektóre sieci już reagują na rosnący ruch i dostawiają kolejne urządzenia. Biedronka zaczęła montować drugie recyklomaty w najbardziej obciążonych lokalizacjach. To dość czytelny sygnał, iż pojedyncza maszyna w części sklepów zwyczajnie przestaje wystarczać.

Sukces, który trzeba teraz obsłużyć

Po pierwszym roku polski system kaucyjny znalazł się więc w dość ciekawym miejscu. Z jednej strony liczby pokazują, iż ludzie nauczyli się z niego korzystać. Trzy czwarte uczestników badania PBS deklaruje dalsze oddawanie opakowań, a 53 proc. mówi już wprost, iż stało się to dla nich rutyną. Z drugiej strony ta rutyna produkuje coraz większy strumień butelek i puszek, który musi przejść przez te same drzwi, te same zaplecza i przede wszystkim te same automaty.

To dlatego pełny butelkomat może być dzisiaj jednym z ciekawszych znaków dojrzewania systemu. Nie oznacza, iż nikt nie chce oddawać opakowań. Wręcz przeciwnie – momentami chce ich oddawać tak wielu, iż infrastruktura zaczyna dostawać zadyszki.

Teraz największym wyzwaniem nie jest więc przekonanie Polaka, żeby zabrał butelki do sklepu. Trzeba dopilnować, żeby kiedy już przytaszczy tam cały worek, nie zobaczył na ekranie komunikatu, iż może zabrać go z powrotem do domu.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: arina.ma, Shutterstock / Canva Pro

Idź do oryginalnego materiału