Bot pierwszy raz zestrzelił odrzutowego drona. Ukraina postawiła robotyczne wieżyczki

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Karabin maszynowy, kamera i AI. Tak wygląda nowa ukraińska broń przeciwko szybkim rosyjskim dronom, która ma już za sobą pierwsze zestrzelenia.

Rosjanie przyspieszyli Szahedy, więc Ukraińcy postawili na rozwiązanie, które reaguje szybciej od człowieka. Robotyczne wieżyczki wykorzystujące AI i widzenie maszynowe mają już pierwsze zestrzelenia odrzutowych dronów Geran-5. To szczególnie interesujący wynik, bo znacznie szybsze bezzałogowce dają obronie bardzo mało czasu w reakcję. Zamiast operatora manualnie prowadzącego karabin za celem część pracy przejmują kamera, algorytmy i automatyczny system naprowadzania.

Karabin sam prowadzi ogień do drona

O pierwszych skutecznych przechwyceniach poinformowały ukraińskie Siły Powietrzne. Robotyczne stanowiska uzbrojenia miały już zniszczyć rosyjskie odrzutowe bezzałogowce, w tym Geran-5. To istotny krok, ponieważ do tej pory takie cele były znacznie większym wyzwaniem niż klasyczne, wolniejsze maszyny ze śmigłowym napędem.

Sama wieżyczka nie jest jednak działem laserowym. Jej podstawowym uzbrojeniem pozostaje karabin maszynowy. Nowość kryje się przede wszystkim w sposobie odnajdywania celu i kierowania ogniem.

System wykorzystuje widzenie maszynowe, czyli technologię pozwalającą komputerowi analizować obraz z kamer i rozpoznawać znajdujące się na nim obiekty. AI pomaga wykryć bezzałogowiec, utrzymać go w polu obserwacji i wyliczyć parametry potrzebne do oddania celnego strzału. Człowiek nie musi więc samodzielnie śledzić niewielkiego, gwałtownie poruszającego się punktu na niebie.

To właśnie szybkość reakcji ma tutaj ogromne znaczenie. Rzecznik ukraińskich Sił Powietrznych Jurij Ihnat przyznał, iż początkowo sam miał wątpliwości, czy podobne urządzenia poradzą sobie z odrzutowymi dronami. Wyniki bojowego użycia miały te obawy rozwiać.

Geran-5 zostawia bardzo mało czasu w zastanowienie

Odrzutowe bezzałogowce są trudniejszym celem z prostego powodu: przemieszczają się znacznie szybciej. Okno, w którym cel znajduje się w zasięgu karabinu maszynowego, staje się przez to krótsze, a każdy błąd operatora może oznaczać utratę szansy na zestrzelenie.

Rosja właśnie w tym kierunku rozwija kolejne środki uderzeniowe. Geran-5 należy do nowej generacji odrzutowych bezzałogowców wykorzystywanych przeciw Ukrainie. Większa prędkość ma utrudniać pracę obrony powietrznej i zmuszać ją do stosowania szybszych oraz bardziej zaawansowanych środków przechwytujących.

Ten sam problem zaczyna być istotny również dla Polski. FA-50GF mają zostać włączone do realnego systemu obrony powietrznej i jednym z ich zadań ma być właśnie walka z odrzutowymi Geran-4 i Geran-5. Wysłanie samolotu bojowego nie jest jednak jedyną możliwą odpowiedzią. Ukraińcy pokazują, iż na końcowym odcinku lotu drona można próbować zwalczać znacznie prostszą bronią.

AI ma usunąć najsłabsze ogniwo

W klasycznym stanowisku przeciwlotniczym operator musi najpierw dostrzec cel, rozpoznać go, odpowiednio ustawić broń, obliczyć poprawkę i otworzyć ogień. Przy gwałtownie lecącym obiekcie wszystko dzieje się w ciągu bardzo krótkiego czasu.

Automatyzacja pozwala część tego łańcucha skrócić. Kamera może obserwować przestrzeń bez przerwy, a oprogramowanie śledzić wykryty obiekt i natychmiast przekazywać jego pozycję do systemu kierowania ogniem. AI nie sprawia, iż karabin nagle staje się silniejszy. Sprawia natomiast, iż łatwiej wykorzystać krótką chwilę, podczas której cel można skutecznie ostrzelać.

Podobna filozofia pojawia się już także w rozwiązaniach rozwijanych w Polsce. System MACS ma łączyć czujniki radarowe, termiczne i akustyczne z AI, która automatycznie rozpoznaje zagrożenie. Innymi słowy, coraz większa część walki z bezzałogowcami przenosi się z samego efektora na oprogramowanie, sensory i szybkość przepływu informacji.

Nie oznacza to jednak całkowitego usunięcia człowieka z procesu. Automatyczne śledzenie i wyliczanie punktu celowania to jedno, a zasady podejmowania decyzji o otwarciu ognia są osobnym zagadnieniem. Największą przewagą takiego systemu jest przede wszystkim możliwość wykonania reakcji szybciej i precyzyjniej, niż byłby w stanie zrobić operator manualnie prowadzący broń.

Robotyczna wieżyczka nie zastąpi obrony przeciwlotniczej

Nowa technologia ma też bardzo wyraźne ograniczenie. Karabin maszynowy działa na stosunkowo niewielkim dystansie. Wieżyczka może więc bronić konkretnego obiektu, fragmentu infrastruktury czy podejścia do miasta, ale nie stworzy nad Ukrainą szerokiej strefy ochronnej.

To raczej ostatnia warstwa obrony niż zamiennik rakiet przeciwlotniczych, samolotów czy dronów przechwytujących. o ile Geran przeleci poza zasięgiem stanowiska, choćby najlepszy algorytm nie będzie w stanie nic zrobić.

Taka konstrukcja ma jednak inną ogromną zaletę. Do celu nie trzeba wysyłać kosztownego pocisku. Wystarcza seria z karabinu maszynowego, a system może pozostać na stanowisku i czekać na kolejną maszynę.

Właśnie ekonomia staje się jednym z kluczowych problemów wojny dronowej. Polska armia również szuka niewielkich i relatywnie tanich dronów przechwytujących, które mają niszczyć inne bezzałogowce. Nie ma sensu odpowiadać najdroższym dostępnym uzbrojeniem na każdy nadlatujący cel, jeżeli część z nich można zniszczyć znacznie prostszymi środkami.

Pierwsze trafienia Geran-5 pokazują, iż do tej grupy może dołączyć klasyczny karabin maszynowy połączony z bardzo nieklasycznym systemem celowania. Rosja przyspieszyła swoje drony, a Ukraina odpowiedziała skracaniem czasu potrzebnego na wykrycie, namierzenie i oddanie strzału. Coraz częściej właśnie o te sekundy będzie chodziło w obronie przed następną generacją bezzałogowców.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Ministry of Defence of Ukraine

Idź do oryginalnego materiału