W świecie rowerów łatwo zachwycić się nowym sprzętem. Nową geometrią, kolejną generacją karbonu, jeszcze lżejszym napędem. A jednak jest coś, co często pozostaje niewidoczne – rzemiosło, które sprawia, iż rower zaczyna wyglądać naprawdę wyjątkowo. Lakier. Kolor. Detal.

W Bielsku-Białej działa miejsce, w którym właśnie te rzeczy traktuje się śmiertelnie poważnie. Nazywa się Bike In Color i wbrew pozorom nie jest to tylko lakiernia. To raczej warsztat, w którym rowery dostają drugie życie – czasem subtelne, czasem całkowicie nowe.

Warsztat, w którym kolor jest dopiero początkiem
Gdy wchodzisz do Bike In Color, pierwsze wrażenie jest dość oczywiste – wszędzie stoją ramy. Karbonowe, aluminiowe, nowe, stare, takie które dopiero wyjęto z pudełka i takie, które mają już za sobą długą historię.
Część czeka na lakierowanie. Część na renowację. Inne na coś znacznie bardziej skomplikowanego.

Jak tłumaczy Przemek Parkitny, który stoi za projektem Bike In Color, malowanie ram to tylko fragment tego, czym zajmuje się firma.
„Za każdym razem staramy się dobrać technologię do potrzeb klienta. Możesz przyjść z jednym rowerem, który jest dla ciebie istotny – starym, zniszczonym – i zrobimy go od A do Z. Ale możesz też zadzwonić i powiedzieć, iż masz 200, 300 albo 1000 ram do zrobienia. I wtedy też je zrobimy.”

To zdanie dobrze oddaje skalę działalności. Od pojedynczych, bardzo osobistych projektów po produkcję dla marek i większych serii.
W praktyce oznacza to wszystko:
– renowacje ram
– projekty custom
– odchudzanie i tuning nowych rowerów
– przygotowanie grafiki i kalkomanii
– a choćby pomoc w rozwiązywaniu technologicznych problemów związanych z lakierowaniem.

Custom, który zaczyna się od pomysłu
Najciekawsze projekty to oczywiście te, które powstają od zera.
W warsztacie można zobaczyć ramy przygotowane pod bardzo różne wizje. Jedna z nich – projekt na Cape Epic – ma dostać afrykańskie motywy. Na razie wygląda niepozornie. Surowa rama. Stockowy kolor. Ale w głowie projektantów jest już zupełnie inny rower.
Tak właśnie wygląda większość customów – zanim pojawi się spektakularny efekt, najpierw trzeba sobie go wyobrazić.

Kiedy nowy rower trafia na tuning
Co ciekawe, do Bike In Color często trafiają także zupełnie nowe rowery. Takie, które nie przejechały jeszcze choćby kilometra.
Jednym z przykładów jest S-Works Aethos, który przyjechał prosto z pudełka, aby przejść… kurację odchudzającą.
Plan jest prosty: zdjąć fabryczny lakier i położyć nowy, lżejszy.

To nie jest tylko kwestia estetyki. W świecie ultralekkich rowerów każdy gram ma znaczenie.
„Rama ważyła około 600 gramów. Zdejmujemy lakier i nakładamy nowy. Będzie lżej, między innymi dlatego, iż używamy kalkomanii wodnych, a nie zwykłych naklejek.”
To detal, ale w rowerach klasy premium takie detale robią różnicę.

Lakierowanie to więcej niż jeden sposób
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, rowery można malować na kilka różnych sposobów. W Bike In Color najczęściej stosuje się dwa główne podejścia: lakierowanie na mokro oraz lakierowanie proszkowe.
To dwie zupełnie różne technologie.

Lakierowanie na mokro
To klasyczna metoda znana z większości lakierni samochodowych.
Lakier nakłada się pistoletem natryskowym, w postaci ciekłej farby. Najczęściej są to farby dwuskładnikowe, które utwardzają się chemicznie.

Jak wyjaśnia Przemek:
„Dziewięćdziesiąt procent farb używanych na rynku to farby dwuskładnikowe, czyli takie, które utwardzają się chemicznie.”

W praktyce oznacza to ogromne możliwości jeżeli chodzi o efekty wizualne:
metaliki, perły, gradienty, grafiki, a choćby manualnie malowane detale.
Właśnie w tej technologii powstają najbardziej spektakularne projekty custom.

Lakierowanie proszkowe
Druga metoda jest zupełnie inna.
Farba ma postać proszku, który nakłada się elektrostatycznie, a następnie utwardza w piecu w temperaturze około 200°C.
To rozwiązanie ma kilka zalet:
– jest bardzo trwałe
– odporne na uszkodzenia
– bardziej ekologiczne.

Dlatego często wybierają je klienci, którzy chcą mieć rower przede wszystkim wytrzymały.
Nie każdy materiał jednak dobrze znosi wysoką temperaturę. Karbonowe ramy zwykle nie mogą trafić do pieca, choć branża pracuje nad technologiami, które pozwolą to zmienić.
„Proszek jest bardziej ekologiczny. Dzisiaj wszyscy patrzymy na ekologię i świat idzie w tę stronę.”

Ile kosztuje pomalowanie ramy?
To pytanie pojawia się zawsze.
I odpowiedź – jak zwykle – brzmi: to zależy.
Cena zależy od wielu czynników:
– materiału ramy
– stopnia skomplikowania projektu
– rodzaju lakieru
– liczby kolorów
– konieczności przygotowania wizualizacji.

Skala jest naprawdę szeroka.
„Najtańsza malowanie ramy, jakie robiliśmy, kosztowało około 60 zł. A najdroższe, które zrobiłem do tej pory, kosztowała pięć tysięcy.”
Większość standardowych renowacji mieści się jednak w okolicach 600–700 zł.
W świecie rowerów, gdzie nowa karbonowa rama potrafi kosztować kilkanaście tysięcy złotych, to często bardzo rozsądna inwestycja.

Rzemiosło, które rzadko widać
Najbardziej uderzające w Bike In Color jest jednak coś innego.
To nie jest fabryka. To raczej mieszanka warsztatu rzemieślniczego i małego laboratorium.
W jednym miejscu powstają projekty graficzne, w drugim miesza się kolory, gdzie indziej trwa lakierowanie, a jeszcze gdzie indziej ramy trafiają do pieca.

Część pracy wykonuje się manualnie. Część wymaga doświadczenia, którego nie da się nauczyć z instrukcji.
I właśnie dlatego powstają tam rowery, które później można zobaczyć na zawodach, w social mediach albo na ulicy – często nie wiedząc nawet, skąd się wzięły.
Bo kolor to tylko powierzchnia.
A pod nim kryje się sporo wiedzy, technologii i cierpliwości.

Dlaczego customowe malowanie znowu wraca do łask
Jeszcze kilka lat temu rynek rowerowy był zdominowany przez seryjne projekty. Producenci mieli pełną kontrolę nad wyglądem rowerów, a użytkownicy – niewielki wpływ na ich estetykę.
Dziś to się zmienia. Coraz więcej osób chce mieć rower, który wygląda inaczej niż wszystkie inne. Taki, który można rozpoznać z daleka.
Customowe malowanie znów staje się popularne, a miejsca takie jak Bike In Color są częścią tego powrotu do indywidualności.
Bo w świecie karbonowych ram, elektronicznych napędów i aerodynamicznych kształtów jedno pozostaje niezmienne.
Rowery wciąż są czymś bardzo osobistym.
Tekst i zdjęcia: Grzegorz Radziwonowski
To także może Cię zainteresować








