
PRL-owskie bloki swoje lata już mają, więc niektórzy od dawna zastanawiają, co z ich stanem technicznym. Pogłoski o śmieci wielkiej płyty są jednak mocno przesadzone.
Nie wiem, czy to nie moje ulubione miejsca w mieście. Niby przesadzam, bo przecież choćby nie muszę się namyślać, aby znaleźć bardziej spektakularne przykłady. Proszę bardzo, pierwszy z brzegu: olbrzymie wieżowce łódzkiego Manhattanu, z uroczym placem pełnym drzew, na którym codziennie kwitnie życie. Ludzie siedzą na ławkach, dzieci się bawią, grają w piłkę, biegają psy. I to wszystko w centrum, a zgiełku dużego miasta wcale nie słychać. Przebijają się za to śpiewy ptaków. Tutejsza zięba już tak przyzwyczaiła się do sąsiedztwa ludzi, iż aż lubi być podziwiana. Ustawia się w zasięgu wzroku na najniższej gałązce i pozwala wysłuchać koncertu. Popołudnie w centrum miasta, a natura na wyciągnięcie ręki.
A potem można już tylko wyliczać. Ulubione budynki, stare biurowce (Żyleta, czyli wieżowiec PKP), uliczki. A jednak za każdym razem staję jak wryty i nie mogę wyjść z podziwu, kiedy patrzę na niewielkie, raptem czteropiętrowe bloki na zwykłym blokowisku. Nieduże klocki są równo ustawione, ale we właściwym odstępie. Pomiędzy nimi miniaturowy park albo wręcz mini-las. Ile takich enklaw zieleni wciśnięto w miasto! Ktoś już dawno temu pomyślał, iż ludzie chcą mieć blisko siebie zieleń, ale też chcą mieć zapewnioną prywatność i spokój. o ile ktoś ma cię podglądać, to nie sąsiad, który może ci podać rękę, bo jego blok znajduje się tak blisko, a ptak czy wiewiórka, która wskoczy na pobliskie drzewo.
Mijają lata, a zachwyt PRL-owskimi osiedlami nie mija, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej docenia się te szczegóły. To nie tak, iż było to budownictwo idealne i pozbawione problemów. Niejednokrotnie śmiałe wizje, stawiające na pierwszym miejscu przyszłego mieszkańca i jego potrzeby, zderzały się z trudną rzeczywistością. Nie zmienia to jednak faktu, iż aż chce się spacerować pomiędzy bloczkami, przechodząc przez małe parki, skwery i lasy, za to jakoś nie ciągnie mnie do nowych, nudnych blokowisk. A zresztą i tak są grodzone, więc nikt mnie tam nie sprasza.
Ale co z ich wykonaniem?
Co jakiś czas pojawiają się sensacyjne nagłówki, sugerujące, iż bloki z PRL- budowane zostały z myślą o 50, góra 70-letnim użytkowaniu. To zaś miałoby oznaczać, iż licznik bije i niechybnie zbliża się do terminu ważności.
– Budownictwo z wielkiej płyty ma przed sobą dobrą przyszłość – uspokajał już w 2019 r. ówczesny wiceminister Artur Soboń.
Dowodem na to był raport Instytutu Techniki Budowlanej, który przebadał 300 budynków reprezentujących systemy prefabrykacji centralne i wybrane regionalne w województwach, w których jest najwięcej tego typu konstrukcji.
Nie ma żadnego zagrożenia jeżeli chodzi o konstrukcję i bezpieczeństwo tych budynków. Jestem przekonany, iż przy dobrym wykorzystaniu tego raportu, ci którzy dzisiaj zarządzają budynkami z wielkiej płyty, będą mogli tę wiedzę, którą im w raporcie przekazujemy wykorzystać do tego, aby takimi budynkami zarządzać w taki sposób aby można w nich mieszkać przez kolejne lata, przez pokolenia – wyjaśniał wiceminister.
Budynki są bezpieczne, ale trzeba o nie dbać, o czym w 2023 r. w rozmowie z PAP przypominał Paweł Śliwowski z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Przeprowadzenie prac modernizacyjnych, m.in. wzmocnienie konstrukcji nośnej i ocieplenie, pozwoli użytkować te budynki przez 100-120 lat – oceniał.
Andrzej Roch Dobrucki, prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa, wyjaśniał portalowi money.pl, iż w czasach PRL-u budowaliśmy dobrze i solidnie. Polska wielka płyta została ulepszona, dzięki czemu budynki są bardziej wytrzymałe. Przypominał również, iż już od początku lat 90. rozpoczął się w Polsce proces termomodernizacji obiektów zrealizowanych z wielkiej płyty, co pozwoliło dostosować budynki do nowoczesnych norm.
Podobną perspektywę mają eksperci ds. nieruchomości, którzy opowieści o rychłym końcu starych PRL-owskich bolkowskim wsadzają tam, gdzie ich miejsce – między bajki. Na spacerze możecie więc sparafrazować starego mema: „spokojnie, bloku z czasów PRL-u, jeszcze blok nas wszystkich przeżyje”.
Zdjęcie główne: Danuta Hyniewska / Shutterstock












