
Polska grupa testowa zakończyła badania K-MCS w Korei. Modułowe ładunki miotające są ważnym elementem zaplecza dla setek haubic K9.
To nie była krótka pokazówa dla przedstawicieli wojska, ale formalna weryfikacja rozwiązania przeprowadzona na zlecenie Agencji Uzbrojenia. Szef AU powołał specjalną Grupę Testową w sierpniu 2024 r., a jej zadaniem było sprawdzenie, czy koreańskie ładunki K-MCS mogą zostać wykorzystane w amunicji przeznaczonej dla polskich haubic.
Próby przeprowadzono w Republice Korei. Hanwha Aerospace poinformowała 2 września, iż polski zespół zakończył badania z wynikiem pozytywnym. Oznacza to, iż K-MCS przeszedł procedurę wymaganą przed włączeniem go do dostaw amunicji dla Wojska Polskiego.
Polska nie zatwierdziła więc jeszcze nowego pocisku 155 mm, ale jego element odpowiadający za wyrzucenie z lufy. Producent deklaruje, iż amunicja wysyłana do Polski będzie teraz obejmowała najnowszą wersję modułowych ładunków miotających K-MCS.
Szczegóły pozostają jednak jeszcze niejawne. Nie podano liczby zamówionych ładunków, terminów dostaw ani konfiguracji pocisków i modułów wykorzystanych podczas prób. Nie wiadomo też, czy zakres weryfikacji obejmował wszystkie typy dział 155 mm używanych przez Wojsko Polskie.
Wiadomo natomiast, iż nie był to wyłącznie test przeprowadzony przez producenta we własnym zakresie. Za sprawdzenie rozwiązania odpowiadała polska Grupa Testowa powołana przez Agencję Uzbrojenia, a jej pozytywny wynik otwiera K-MCS drogę do regularnych dostaw wraz z koreańską amunicją dla Polski.
K9 potrzebuje nie tylko pocisków
Obowiązujące dwie umowy wykonawcze obejmują łącznie 364 armatohaubice rodziny K9. Pierwszy kontrakt przewidywał 212 K9A1. Drugi dołożył 6 kolejnych K9A1 i 146 dostosowanych do polskich wymagań K9PL. Oznacza to 218 K9A1 i 146 K9PL.
Pierwsza pula K9A1 została już dostarczona. Z kolei pierwsze K9PL opuściły fabrykę Hanwha w Changwon w lipcu 2026 r. i rozpoczęły podróż do Polski, a cała druga umowa ma zostać zrealizowana do 2027 r.
O tym, jak wielką część polskiej artylerii stanowią dziś działa kalibru 155 mm, pisaliśmy już przy okazji rozbudowy krajowej produkcji amunicji. Wraz z kolejnymi Krabami i K9 zapotrzebowanie nie rośnie o kilka tysięcy sztuk amunicji, ale staje się stałym problemem logistycznym liczonym na lata. W tym miejscu ładunek miotający jest równie niezbędny jak stalowy pocisk z materiałem wybuchowym.
Przypomnijmy, iż Polska podpisała w 2022 r. umowę ramową zakładającą możliwość pozyskania łącznie 672 K9A1 i K9PL. Nie oznacza to jednak, iż wszystkie 672 maszyny są już zakontraktowane i czekają na dostawę. Twarde umowy wykonawcze obejmują w tej chwili 364 egzemplarze. Pozostała część pierwotnej umowy ramowej wymagałaby kolejnych kontraktów, finansowania i decyzji zamawiającego.
Już 364 haubice oznaczają jednak flotę na tyle dużą, iż zapewnienie amunicji, części, obsługi oraz zapasów materiałów miotających staje się osobnym programem logistycznym. Nie wystarczy kupić działa i postawić go w jednostce. Każda intensywna sesja strzelecka zużywa kolejne pociski, zapalniki, ładunki miotające oraz resurs lufy.
Moduły pozwalają dobrać moc strzału
Największą praktyczną zaletą K-MCS jest przede wszystkim jego elastyczność. jeżeli cel znajduje się bliżej, to nie potrzeba maksymalnej ilości materiału miotającego. Przy strzale na większy dystans potrzebna jest większa energia.
Modułowa konstrukcja pozwala zbudować odpowiedni zestaw dla konkretnego zadania zamiast operować mniej elastycznymi konfiguracjami starszego typu. Podobna filozofia jest już standardem w nowoczesnej artylerii NATO.
Hanwha podaje również, iż K-MCS pozostawia po spaleniu bardzo mało pozostałości albo nie pozostawia ich praktycznie wcale. Ma to znaczenie podczas intensywnego prowadzenia ognia, bo zanieczyszczenia w komorze mogą utrudniać kolejne cykle ładowania i wymagać czyszczenia.
Producent deklaruje zakres temperatur eksploatacyjnych od -46 do 54 st. C. To ważne dla amunicji, która ma być przechowywana i używana zarówno podczas zimowych ćwiczeń w Polsce czy Skandynawii, jak i w bardzo gorącym klimacie.
K-MCS projektowano też z myślą o systemach z mechanizacją i automatyzacją obsługi amunicji. Dzisiejszy K9A1 automatyzuje przemieszczanie i dosyłanie pocisku, ale ładunek miotający przez cały czas jest obsługiwany przez członka załogi. Dopiero kolejne generacje rodziny K9 zmierzają w stronę pełnego automatu obsługującego również ładunki.
Polska równolegle buduje własny napęd do pocisków
Koreańskie dostawy nie oznaczają oczywiście, iż Warszawa rezygnuje z krajowej produkcji materiałów miotających. Wręcz przeciwnie, właśnie ta część amunicji była jednym z najważniejszych brakujących ogniw polskiego łańcucha.
W lipcu opisywaliśmy zakończone sukcesem testy nowych polskich ładunków miotających do amunicji 155 mm na Krabie. MESKO rozwija zdolności w Pionkach, a kooperacja z Eurenco ma dać Polsce technologie potrzebne do produkcji nowoczesnych prochów wielobazowych.
To nie jest jednak w żadnym razie sprzeczność. Przy setkach haubic i ogromnym zapotrzebowaniu na amunicję posiadanie kilku źródeł ładunków jest zaletą, nie problemem. Koreański K-MCS może zabezpieczać amunicję dostarczaną w ramach kontraktów z Hanwha, podczas gdy krajowy przemysł rozbudowuje własne moce. W sytuacji kryzysowej znacznie lepiej móc wybierać pomiędzy produkcją w Polsce, dostawami koreańskimi oraz innymi rozwiązaniami zgodnymi ze standardami NATO niż być uzależnionym od jednego producenta.










![F1: GP Hiszpanii 2026. O której i gdzie oglądać wyścig? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000N9MY79VORRKK7-C461.jpg)


