Bankowość jak Netflix. ING uruchamia cztery pakiety subskrypcyjne

1 tydzień temu

ING Bank Śląski postanowił wywrócić swój cennik do góry nogami i jako pierwszy duży gracz w Polsce wprowadza model subskrypcyjny. Zamiast zastanawiać się, ile bank naliczy nam za przelew, wypłatę z bankomatu w Bułgarii czy ubezpieczenie telefona, będziemy płacić jeden stały abonament. Do wyboru są cztery plany: Go, More, Extra oraz Max.

Co dostajemy w pakiecie za zero, a za co trzeba dopłacić

Dla tradycjonalistów bank zostawił plan ING Go. Jest on bezpłatny i oferuje darmowe bankomaty ING oraz Planet Cash. Karta też kosztuje okrągłe zero, o ile wydamy nią przynajmniej 300 zł miesięcznie. To opcja dla tych, którzy potrzebują banku tylko do przelewania pensji i płacenia za bułki w sklepie.

Schody i realne korzyści zaczynają się od planu More za 25 zł miesięcznie. To pakiet skrojony pod ludzi, którzy nie lubią siedzieć w domu. W tej cenie dostajemy darmowe bankomaty w Polsce i 35 krajach SEPA, ubezpieczenie podróżne oraz ochronę zakupów. Co ciekawe, ING pozwala legalnie współdzielić tę subskrypcję z partnerem lub dzieckiem, co jest jawnym nawiązaniem do modeli znanych z platform streamingowych.

Extra to już poziom dla osób, które intensywnie korzystają z usług finansowych. Miesięczna opłata wynosi 50 zł, ale w zamian znikają opłaty za bankomaty na całym świecie, przelewy natychmiastowe są darmowe, a klient dostaje dostęp do konta maklerskiego. najważniejszy jest też koszt przewalutowania – prowizja wynosi 2%. Przy wymianie 1000 zł na euro różnica względem wariantu podstawowego sięga około 15 zł.

Na szczycie jest Max. Tu bank w zasadzie zdejmuje z nas wszelkie limity: darmowe bankomaty na całym świecie, przelewy zagraniczne bez opłat i pełne wsparcie fachowców w nagłych sytuacjach domowych. Warto dodać, iż dla klientów bankowości prywatnej (private banking) plan Max jest dostępny całkowicie za darmo.

Cztery warianty kont w ING. | Źródło: ING

Ludzie są gotowi na subskrypcje, ale pod jednym warunkiem

Część kluczowych elementów oferty – przede wszystkim ubezpieczenia – ruszy w czerwcu. Wtedy faktycznie będzie można ocenić, ile warte są pakiety ochronne w More, Extra i Max, bo to one mają odróżniać subskrypcję od zwykłego rachunku z kartą.

Wiceprezes Marcin Giżycki mówi wprost, iż chodzi o dopasowanie banku do codziennych potrzeb, a nie tylko o kolejną tabelę opłat. Agnieszka Lidke‑Orzechowska z kolei podkreśla:

„Wierzymy, iż zarządzanie finansami powinno być proste, przejrzyste oraz dopasowane do aktualnej sytuacji klientów. Takie właśnie są Konta w Planach, wnoszą dodatkową wartość do naszej oferty i czynią bankowanie z ING jeszcze wygodniejszym”

Dane z marcowego badania Ipsos pokazują, iż ING dobrze wyczuło nastroje. Aż 66% ankietowanych uważa, iż taki model jest przejrzysty. Największy entuzjazm widać wśród najmłodszych: 38% osób w wieku 18-24 lata deklaruje, iż bez wahania wybrałoby taką ofertę.

Jest jednak jeden haczyk, o którym Polacy mówią wprost. Model subskrypcyjny jest świetny, o ile bank wciąż pozwala na posiadanie zwykłego, darmowego konta bez żadnych dodatków. ING spełniło ten warunek, zostawiając w ofercie darmowy plan podstawowy.

Kluczowa jest tu elastyczność: plan można podnieść np. na czas wakacji, żeby korzystać z darmowych bankomatów na świecie i ubezpieczenia, a po powrocie jednym kliknięciem wrócić do opcji za 0 zł.

Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: ING

bankibankowośćING
Idź do oryginalnego materiału