Bałtyk znika w oczach. Takiej sytuacji nie było od 1886 r., plaże są gigantyczne

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Spacerowicze nad polskim morzem przecierają oczy ze zdumienia, bo plaże stały się nienaturalnie szerokie. To nie złudzenie optyczne ani efekt odpływu, który na naszym morzu jest przecież minimalny. A jednak Bałtyk znika w oczach. Woda cofnęła się o niemal 70 cm.

Wystarczy spojrzeć na najnowsze zdjęcia satelitarne lub wybrać się na spacer wzdłuż wybrzeża, by dostrzec, iż z Morzem Bałtyckim dzieje się coś niezwykłego. Linia brzegowa cofnęła się w głąb morza, odsłaniając to, co zwykle skrywają fale. Naukowcy z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk (IO PAN) potwierdzili właśnie to, iż w pierwszych tygodniach lutego poziom wody zaliczył bezprecedensowy spadek. Średnie wartości są w tej chwili blisko 67 cm poniżej normy.

To historyczny rekord

Sytuacja jest bez precedensu w historii nowożytnych pomiarów. Jak wskazują eksperci, ostatni odczyt jest najniższym od początku systematycznych obserwacji, czyli od 1886 r. Oznacza to, iż od blisko 140 lat Bałtyk nie był tak płytki, jak w lutym 2026 r.

Skalę zjawiska najlepiej obrazują liczby podane przez dr. Daniela Raka z Pracowni Oceanografii Obserwacyjnej IO PAN w rozmowie z serwisem PAP Nauka. 5 lutego na wodowskazie Landsort-Norra odnotowano poziom morza przekraczający 67 cm poniżej średniej wieloletniej. W przełożeniu na objętość oznacza to, iż z niecki Morza Bałtyckiego ubyło blisko 275 km3 wody. To gigantyczna masa, która została wypchnięta poza obręb naszego akwenu.

Wielka ucieczka wody. Kto jest winny?

Wbrew pozorom, woda nie wyparowała. Winowajcą nie jest też nagła susza, ale fizyka atmosfery. Nad Bałtykiem od dłuższego czasu utrzymuje się potężny, stabilny układ wyżowy. Towarzyszy mu silny i co kluczowe, stały wiatr wschodni. Działa on jak gigantyczna pompa lub tłok.

Taka specyficzna cyrkulacja powietrza mechanicznie wypycha masy wody z Bałtyku w kierunku zachodnim. Woda przeciska się przez cieśniny duńskie – Wielki i Mały Bełt oraz Sund i ucieka do Morza Północnego. Zjawisko to, choć typowe dla mórz półzamkniętych, rzadko przybiera tak ekstremalną formę. Dr Rak tłumaczy, iż w takich układach cyklicznie pojawiają się okresy obniżenia poziomu morza, jednak obecny epizod wyróżnia się swoją skalą i długotrwałością.

Więcej na Spider’s Web:

Statki mogą szorować po dnie

Tak drastyczny ubytek wody to nie tylko ciekawostka przyrodnicza, ale realny problem dla gospodarki morskiej. Żegluga na Bałtyku stanęła przed wyzwaniem. Mniejsze głębokości tranzytowe oznaczają, iż kapitanowie muszą z aptekarską precyzją obliczać zapas wody pod stępką.

Na torach podejściowych do portów, gdzie margines błędu jest zwykle niewielki, ryzyko jest teraz znacznie wyższe. Odsłonięte zostały mielizny i kamieniste wypłycenia, które normalnie są bezpiecznie ukryte pod metrem wody. Dodatkowo silny wiatr powoduje znoszenie jednostek, co przy mniejszej głębokości zwiększa ryzyko zejścia z toru wodnego i wejścia na mieliznę.

https://www.facebook.com/InstytutOceanologiiPAN/posts/pfbid02jBNK2n5Q1KwxFDFakMQSEHg4AK6QfnpTVMgUPz4K833SC9ZpN6F4vW4yXCR4Aw5El

Ekosystem wstrzymuje oddech, ale jest nadzieja

Niski stan wód wpływa również na życie biologiczne, zwłaszcza w strefie brzegowej. Jak podaje PAP organizmy przybrzeżne doświadczają stresu związanego z odsłonięciem siedlisk, a ptaki morskie muszą zmieniać swoje przyzwyczajenia żerowe. Jednak naukowcy patrzą na to zjawisko z innej perspektywy. Dla oceanografów obecna sytuacja to cisza przed burzą i to burzą, na którą czekali od lat.

Dr Daniel Rak wyjaśnia, iż z perspektywy kondycji Bałtyku, ten gigantyczny odpływ jest sytuacją wyczekiwaną. Dlaczego? Ponieważ natura dąży do równowagi. Gdy wyż ustąpi, a wiatr zmieni kierunek, woda z Morza Północnego runie z powrotem do Bałtyku, by wyrównać poziomy. I nie będzie to ta sama woda, która wypłynęła.

Wielki wlew może uratować Bałtyk

Z naszego morza ucieka woda słonawa (mało słona). Z powrotem wleje się woda z Morza Północnego – mocno słona, gęsta i, co najważniejsze, doskonale natleniona. Dzięki swojej gęstości, nowa woda nie zmiesza się od razu z bałtycką, ale popłynie przy dnie, docierając do najgłębszych basenów.

To właśnie tam Bałtyk umiera. W głębinach powstają beztlenowe pustynie, gdzie życie zamiera. Potężny wlew (MBI – Major Baltic Inflow) jest jedynym skutecznym sposobem na przewietrzenie tych stref. Dostawa tlenu może uruchomić kaskadę pozytywnych zmian w całym systemie biogeochemicznym, odżywiając dno i wspierając najważniejsze gatunki.

Obecne, rekordowe opróżnienie Bałtyku tworzy idealne warunki do tego, by nadchodzący wlew był jednym z najsilniejszych w historii. jeżeli pogoda dopisze, po okresie rekordowej niżówki, czeka nas gigantyczny, życiodajny zastrzyk tlenu dla naszego morza.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału