Atrakcja pod Tatrami stała się przekleństwem. „Ludzie wszystko zniszczą”

konto.spidersweb.pl 42 minut temu

Zjawiskowa sceneria przyciągnęła ludzi, a niektórym sam widok nie wystarczył – chcieli być za blisko przyrodniczego cudu.

Ludzie bywają zaskakująco uroczy. Pełnia Księżyca, niby dobrze znana, jak co miesiąc zachęca do zatrzymania się na ulicy i patrzenia w niebo. Spacer po parku, który odwiedza się niemal codziennie, choćby po to, aby skrócić drogę z domu do pracy, potrafi zachwycić tak samo, jak za pierwszym razem. Nie ma nic bardziej krzepiącego niż widok osoby, która robi zdjęcie drzewa rosnącego tuż przy głównej alejce.

Powracające kwiaty i rośliny zaskakują swoim pięknem i zapachem, kolorem i bujnością, choć przecież doskonale wiemy, iż to powtórka z rozrywki. Jakby wszyscy będący pod wrażeniem co roku tracili pamięć i każda wiosna, kolejne lato, przeżywane jest niczym to premierowe, z nieudawanym zaskoczeniem, z tym samym, a może i choćby rosnącym entuzjazmem. To wzruszające, iż zachód słońca czy rozkwitające drzewo nie przestaje nudzić, chce się więcej i więcej.

Nie dziwi wcale, iż kiedy pod Tatrami rozłożył się czerwony dywan z kwitnącej koniczyny inkarnatki, tak wielu chciało zobaczyć to na własne oczy. Zdjęcia krwistoczerwonej rośliny zachwycają. Sceneria wydaje się nierealna, więc tym bardziej rosła potrzeba potwierdzenia. Trzeba udać się na miejsce, uszczypnąć się, upewnić się, iż to dzieje się naprawdę, tu i teraz.

https://www.facebook.com/tatromaniak1/posts/pfbid08FFaWDEMnEekaHcEeXAjTVcUhf4AenjviKY3FUKNTLzY515RqpmnorG25Hkp3ptzl

Niektórym mocne uszczypnięcie nie wystarczy. choćby kuksaniec to za mało. Nie dowierzają, a chcą być pewni na sto procent. Podchodzą blisko. Już prawie nie mają złudzeń, ale to za mało. Muszą wejść głębiej, poczuć, doświadczyć, zanurzyć się. I przy okazji zniszczyć.

Na profilu Tatromaniak pojawił się pełen słusznego rozgoryczenia wpis komentujący zachowanie niektórych osób chcących być za blisko przyrody. Turyści dla jeszcze lepszej fotki, jeszcze bardziej zachwycającego ujęcia, zadeptują pole. W końcu dywan to dywan, służy do chodzenia. A iż przyjechała gwiazda, to idzie, reszta niech podziwia.

https://www.facebook.com/tatromaniak1/posts/pfbid0Tcv2BThVmwo95vvi2cpGgAhMzXM2nyVu2XnLyEYwNfWf3tnNQV8CLPBTgoFHM5pul

Pod Tatrami kwitnie olbrzymie pole koniczyny. Teren jest naprawdę bardzo duży, spokojnie można tam wykonać ekstra zdjęcia i filmy bez dotykania choćby jednego kwiatka – zauważa autor wpisu.

To niestety nie pierwszy tego typu przypadek. Tatrzański Park Narodowy co roku musi apelować, aby turyści chcący obserwować zachwycające krokusy zachowywali się odpowiedzialnie. Ich prośby składają się z tak oczywistych, a jednak nie zawsze respektowanych zasad, jak: „nie zrywaj krokusów”, „nie siadaj (!) i nie kładź się (!) w krokusach”, „nie wchodź na polany, aby nie zadeptać krokusów”.

https://www.facebook.com/photo/?fbid=1067083288793509&set=a.556496709852172

Widocznie oszałamiające widoki tak bardzo uderzają do głowy, iż można zapomnieć o całym świecie i pomyśleć, iż rośliny rosną tylko dla tej jednej osoby, która ma się w nich zatracić: chodzić po nich, zrywać, wylegiwać.

„Chyba nie warto pokazywać ładnych rzeczy. Bo dla ludzi to jest znak, iż trzeba tam prędko jechać i zniszczyć” – pisze jedna z komentujących pod wpisem Tatromaniaka i jest w tym dużo smutnej racji

Jak w pigułce przy okazji takich sytuacji możemy zaobserwować ludzkie podejście do przyrody. Skoro coś wyrosło, to najwidoczniej wyłącznie ku naszej uciesze. A po nas choćby potop. I nieważne, czy to polana z koniczynami, las, rzeka, trawnik pod blokiem, plaża.

I tak szczęście, iż nikt nie zaparkował tam samochodem. Albo nie urządził sobie przejażdżki quadem. Bo co to za różnica: polana to polana, z drogi śledzie, panisko jedzie. Chce się bawić, więc kto śmie zabraniać mu spędzać czas tak, jak mu się to podoba.

Zastanawiające jest to, iż ludzie robiący zdjęcia muszą zadawać sobie sprawę, iż mają do czynienia z zachwycającym zjawiskiem, czymś nadzwyczajnym. Gdyby było inaczej, nie zatrzymaliby się po drodze lub nie organizowali wycieczki, której zwieńczeniem i największą atrakcją jest właśnie sesja na czerwonym dywanie. Wiedzą więc, iż to coś specjalnego, a jednak nie potrafią tego uszanować. Czy egoizm jest tak silny, iż pozwala stwierdzić, iż skoro ja już zrobiłem swoje zdjęcia, to teren może zniknąć, już przestaje być ważny, już inni nie mają prawa się nim cieszyć?

Ludzie naprawdę potrafią być uroczy. Większość – na co zwraca uwagę Tatromaniak – na szczęście zdaje sobie sprawę, co wyrosło przed ich oczami, więc obserwują to z dystansem, z odpowiednim szacunkiem dla przyrody, wspólnej przestrzeni, którą dzielimy z innymi. Problemem są niestety te wyjątki, wyjątki, które powtarzają się tak często i wszędzie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, iż to dla niego to wszystko i to on ma prawo decydować.

Można sprowadzić sprawę do absurdu i uznać, iż koniczyny mogą zadeptać np. przebiegające sarny. I tak za chwilę ich nie będzie, więc co za różnica. Człowiek – można naiwnie zakładać – powinien jednak mieć świadomość, iż czasami warto się zatrzymać i przemyśleć swój kolejny krok. Dlatego grille odpala się w wyznaczonych miejscach, a nie np. na cmentarzach, choć to przecież też przestrzeń na powietrzu, wśród zieleni, a choćby ławek do wypoczynku się znajdą. Wiemy, iż wszystko zależy od kontekstu – pewnych rzeczy w pewnych miejscach się nie robi. I tyle.

Wydawać by się mogło, iż moda na grodzenie wszystkiego jest przejawem troski o własność, odgrodzenie się od innych, zagrażających nam. A może wcale nie – może te wszystkie grodzone osiedla i inne przestrzenie, które dawniej bywały wspólne, a dziś są zawłaszczane przez nielicznych, to tak naprawdę obrona przed samym sobą. Jak wyjdziemy dalej, to zniszczymy. Najlepiej więc wszystko szatkować granicami, odgradzać, blokować dostęp. Tylko tak uchroni się to, co jeszcze zostało. Sęk w tym, iż naprawdę nie chcę żyć w takiej przestrzeni. Przestrzeni z płotami, barierami, wielkimi znakami „nie deptać, nie wchodzić”. Ale co, jeżeli inaczej się nie da?

Tak, ludzie potrafią być zaskakująco uroczy. Ale potrafią być też bardzo bezmyślni, egoistyczni i krótkowzroczni. To akurat nie zaskakuje. Ani trochę.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału