
Czy naprawdę myśleliście, iż rozwód Apple z Intelem był definitywny? Że po triumfalnym wejściu układów Apple Silicon i wyrzuceniu niebieskich z Maców, Tim Cook spalił wszystkie mosty prowadzące do Santa Clara? Nic bardziej mylnego.
Ming-Chi Kuo – analityk, którego prognozy potrafią wstrząsnąć całą branżą – właśnie ogłosił, iż Apple wraca do Intela. Ale zanim zaczniecie wspominać czasy, gdy MacBooki zamieniały się w suszarki do włosów to uspokajam: to nie powrót do przeszłości, ale krok w stronę nieco innej przyszłości.
Apple i Intel – od chłodu do pragmatyzmu
Relacje między tymi firmami od lat były napięte. Przejście Apple’a na własne układy ARM64 (Apple Silicon) było dla Intela ciosem w samo serce. Firma Pata Gelsingera długo nie mogła się otrząsnąć po utracie tak prestiżowego klienta. A jednak najnowsze doniesienia sugerują, iż topór wojenny nie został zakopany – został przetopiony na wafle krzemowe.
Najważniejsze: Apple nie wraca do procesorów Intela w architekturze x64. MacBooki nie staną się nagle głośnymi piecykami, a Chrome nie pożre połowy akumulatora po otwarciu kilku kart. Chodzi o coś zupełnie innego – o fabryki.
Intel expected to begin shipping Apple’s lowest-end M processor as early as 2027
There have long been market rumors that Intel could become an advanced-node foundry supplier to Apple, but visibility around this had remained low. My latest industry surveys, however, indicate that…
Apple planuje wykorzystać Intel Foundry Services (IFS), czyli dział Intela zajmujący się produkcją układów na zlecenie. Według Kuo to właśnie tam mają powstawać kolejne generacje chipów z serii M.
Scenariusz wygląda następująco:
- Start: najwcześniej w 2027 r.
- Produkt: podstawowe warianty procesorów serii M (np. hipotetyczny M7), przeznaczone dla MacBooków Air czy iPadów Pro.
- Technologia: proces 18AP – odpowiednik 1,8 nm w nomenklaturze Intela, który ma być asem w rękawie firmy.
Dlaczego Apple ryzykuje romans z Intelem?
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, iż to dziwna decyzja. Apple ma niemal wyłączność na najlepsze linie produkcyjne TSMC – 3 nm, a niedługo 2 nm. Intel tymczasem zaliczył w ostatnich latach więcej wpadek niż sukcesów. A jednak ten ruch ma głęboki sens.
Tim Cook jest mistrzem logistyki. Uzależnienie całej produkcji od jednej wyspy – Tajwanu – w obecnym klimacie geopolitycznym to ryzyko, na które Apple nie może sobie pozwolić. TSMC jest świetne, ale stanowi wąskie gardło. Intel oferuje alternatywę: fabryki w Stanach Zjednoczonych. Na dodatek administracja USA mocno naciska na lokalną produkcję półprzewodników. Apple, zlecając produkcję Intela w amerykańskich fabrykach zyskuje potężny atut wizerunkowy i polityczny. To także zabezpieczenie przed potencjalnymi cłami czy innymi zawirowaniami w globalnym handlu.
Pat Gelsinger postawił wszystko na proces 18A. To ma być technologia, która przywróci Intelowi konkurencyjność wobec TSMC. jeżeli Apple – najbardziej wymagający klient świata – decyduje się na testy tej litografii, oznacza to, iż próbki inżynieryjne musiały wyglądać obiecująco.
Co to oznacza dla użytkowników? W praktyce… prawdopodobnie nic
Jeśli plan wypali to w 2027 r. możecie kupić iPada Pro z chipem M7 wyprodukowanym w Ohio przez Intela, który będzie działał identycznie jak ten sam układ z fabryk TSMC na Tajwanie. Apple stosowało już podobną strategię dual-sourcingu. Pamiętacie aferę Chipgate z iPhone’a 6s, gdy procesory A9 produkował zarówno Samsung, jak i TSMC? Tym razem podział może być bardziej klarowny: topowe układy (M7 Max/Ultra) pozostaną w TSMC, a podstawowe trafią do Intela, odciążając tajwańskie linie.
To nie jest kapitulacja Apple’a. Wręcz przeciwnie – to dowód na potęgę firmy z Cupertino. Apple może dziś dyktować warunki dawnemu hegemonowi. Intel, który kiedyś wyśmiewał ARM, teraz będzie produkował układy ARM64 dla Apple’a, bo potrzebuje pieniędzy i prestiżu, jaki daje taki kontrakt.
Apple wraca do Intela, ale nie jako klient proszący o procesor, ale jako zleceniodawca. To zmiana ról, która pokazuje, jak bardzo zmienił się układ sił w branży. Czasy się zmieniają – i to na naszych oczach.






