Apple wraca do Intela. Spokojnie, nie cofamy się w rozwoju

konto.spidersweb.pl 11 godzin temu

Czy naprawdę myśleliście, iż rozwód Apple z Intelem był definitywny? Że po triumfalnym wejściu układów Apple Silicon i wyrzuceniu niebieskich z Maców, Tim Cook spalił wszystkie mosty prowadzące do Santa Clara? Nic bardziej mylnego.

Ming-Chi Kuo – analityk, którego prognozy potrafią wstrząsnąć całą branżą – właśnie ogłosił, iż Apple wraca do Intela. Ale zanim zaczniecie wspominać czasy, gdy MacBooki zamieniały się w suszarki do włosów to uspokajam: to nie powrót do przeszłości, ale krok w stronę nieco innej przyszłości.

Apple i Intel – od chłodu do pragmatyzmu

Relacje między tymi firmami od lat były napięte. Przejście Apple’a na własne układy ARM64 (Apple Silicon) było dla Intela ciosem w samo serce. Firma Pata Gelsingera długo nie mogła się otrząsnąć po utracie tak prestiżowego klienta. A jednak najnowsze doniesienia sugerują, iż topór wojenny nie został zakopany – został przetopiony na wafle krzemowe.

Najważniejsze: Apple nie wraca do procesorów Intela w architekturze x64. MacBooki nie staną się nagle głośnymi piecykami, a Chrome nie pożre połowy akumulatora po otwarciu kilku kart. Chodzi o coś zupełnie innego – o fabryki.

Intel expected to begin shipping Apple’s lowest-end M processor as early as 2027

There have long been market rumors that Intel could become an advanced-node foundry supplier to Apple, but visibility around this had remained low. My latest industry surveys, however, indicate that…

— 郭明錤 (Ming-Chi Kuo) (@mingchikuo) November 28, 2025

Apple planuje wykorzystać Intel Foundry Services (IFS), czyli dział Intela zajmujący się produkcją układów na zlecenie. Według Kuo to właśnie tam mają powstawać kolejne generacje chipów z serii M.

Scenariusz wygląda następująco:

  • Start: najwcześniej w 2027 r.
  • Produkt: podstawowe warianty procesorów serii M (np. hipotetyczny M7), przeznaczone dla MacBooków Air czy iPadów Pro.
  • Technologia: proces 18AP – odpowiednik 1,8 nm w nomenklaturze Intela, który ma być asem w rękawie firmy.

Dlaczego Apple ryzykuje romans z Intelem?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, iż to dziwna decyzja. Apple ma niemal wyłączność na najlepsze linie produkcyjne TSMC – 3 nm, a niedługo 2 nm. Intel tymczasem zaliczył w ostatnich latach więcej wpadek niż sukcesów. A jednak ten ruch ma głęboki sens.

Tim Cook jest mistrzem logistyki. Uzależnienie całej produkcji od jednej wyspy – Tajwanu – w obecnym klimacie geopolitycznym to ryzyko, na które Apple nie może sobie pozwolić. TSMC jest świetne, ale stanowi wąskie gardło. Intel oferuje alternatywę: fabryki w Stanach Zjednoczonych. Na dodatek administracja USA mocno naciska na lokalną produkcję półprzewodników. Apple, zlecając produkcję Intela w amerykańskich fabrykach zyskuje potężny atut wizerunkowy i polityczny. To także zabezpieczenie przed potencjalnymi cłami czy innymi zawirowaniami w globalnym handlu.

Pat Gelsinger postawił wszystko na proces 18A. To ma być technologia, która przywróci Intelowi konkurencyjność wobec TSMC. jeżeli Apple – najbardziej wymagający klient świata – decyduje się na testy tej litografii, oznacza to, iż próbki inżynieryjne musiały wyglądać obiecująco.

Co to oznacza dla użytkowników? W praktyce… prawdopodobnie nic

Jeśli plan wypali to w 2027 r. możecie kupić iPada Pro z chipem M7 wyprodukowanym w Ohio przez Intela, który będzie działał identycznie jak ten sam układ z fabryk TSMC na Tajwanie. Apple stosowało już podobną strategię dual-sourcingu. Pamiętacie aferę Chipgate z iPhone’a 6s, gdy procesory A9 produkował zarówno Samsung, jak i TSMC? Tym razem podział może być bardziej klarowny: topowe układy (M7 Max/Ultra) pozostaną w TSMC, a podstawowe trafią do Intela, odciążając tajwańskie linie.

To nie jest kapitulacja Apple’a. Wręcz przeciwnie – to dowód na potęgę firmy z Cupertino. Apple może dziś dyktować warunki dawnemu hegemonowi. Intel, który kiedyś wyśmiewał ARM, teraz będzie produkował układy ARM64 dla Apple’a, bo potrzebuje pieniędzy i prestiżu, jaki daje taki kontrakt.

Apple wraca do Intela, ale nie jako klient proszący o procesor, ale jako zleceniodawca. To zmiana ról, która pokazuje, jak bardzo zmienił się układ sił w branży. Czasy się zmieniają – i to na naszych oczach.

Idź do oryginalnego materiału