
Gadżety ubieralne obiecują nam precyzyjne dane o zdrowiu, ale ile w tym technologicznego marketingu, a ile twardej nauki?
Dziennikarka „The Wall Street Journal”, Nicole Nguyen, postanowiła powiedzieć „sprawdzam”. Zestawiła najnowszego Apple Watcha Series 11 z jego największymi rywalami: pierścieniem Oura Ring 5, opaską Fitbit Air oraz dedykowanym sportowcom sensorem Whoop MG. Wyniki tego starcia obalają pewien bardzo popularny na rynku mit.
Laboratoryjna precyzja na nadgarstku
Najważniejszym punktem w teście WSJ nie było zwykłe porównanie aplikacji na telefonie, ale zderzenie urządzeń z medycyną. Dziennikarka wzięła udział w pełnoprawnym, klinicznym badaniu snu przeprowadzonym przez Stanford Health Care’s Sleep Medicine Center.
To właśnie w tym zestawieniu Apple Watch Series 11 okazał się najdokładniejszy. Zegarek z Cupertino zarejestrował czas snu z dokładnością co do minuty w stosunku do profesjonalnej aparatury medycznej (równo 6 godzin i 52 minuty), a jego odczyty najlepiej pokrywały się z laboratoryjnymi fazami snu. Reszta stawki została w tyle – drugie miejsce w tej konkretnej kategorii zajął Fitbit Air, a niezwykle popularny i pozycjonowany jako sprzęt idealny do nocnej regeneracji pierścień Oura był dopiero trzeci.
Paradoks uniwersalności. Zegarek bije sprzęt dla prosów
O ile w sterylnym środowisku łóżka różnice mogły być do zaakceptowania, tak schody zaczęły się podczas mierzenia aktywności fizycznej w terenie. Dziennikarka WSJ przetestowała sprzęt w codziennych, ale wymagających dla sensorów sytuacjach – od jazdy na rowerze po wybojach, po spacer z wózkiem dziecięcym (który zawsze oszukuje akcelerometry ze względu na ułożenie nadgarstków).
I tu dochodzimy do najciekawszego wniosku z całego testu. Uniwersalny smartwatch, służący na co dzień do odbierania powiadomień i płacenia za kawę, pokonał urządzenia stworzone ściśle do jednego celu. Tylko Apple Watch był w stanie utrzymać precyzyjny odczyt tętna podczas trudniejszych warunków terenowych. Sensory Fitbit Air oraz Oura Ring 5 wyraźnie gubiły się podczas intensywniejszych zrywów. Honor specjalistycznego sprzętu uratował jedynie Whoop, jednak z potężnym zastrzeżeniem – opaska potrafiła dorównać wynikom Apple Watcha tylko wtedy, gdy została zapięta wyżej, bezpośrednio na bicepsie.
Ukryty koszt bycia „fit”
Analiza WSJ zwraca uwagę na jeszcze jeden, fundamentalny aspekt dla wszystkich kupującego. Podczas gdy konkurencja coraz śmielej sięga do portfeli użytkowników po zakupie samego sprzętu (Whoop wymaga abonamentu w wysokości 199 dolarów rocznie, by w ogóle mieć dostęp do zaawansowanych danych), Apple Watch wciąż oferuje pełen pakiet analityczny bez żadnych ukrytych opłat.
Kupujesz sprzęt i wszystkie zebrane przez niego dane o twoim zdrowiu zostają w twoich rękach. Test przeprowadzony przez WSJ udowadnia, iż w 2026 roku gigant z Cupertino potwierdza swoją pozycję w ścisłej czołówce rynku. Weryfikacja z laboratorium w Stanford pokazuje jasno: Apple Watch oferuje poziom dokładności, którego uniwersalnemu zegarkowi mogą dziś pozazdrościć choćby wysoce wyspecjalizowani konkurenci.
Apple Watch 2027 może zyskać nową generację ekranów OLED
Jeśli artykuł Apple Watch Series 11 kontra laboratorium. Uniwersalny smartwatch zawstydza wyspecjalizowaną konkurencję nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu





