Amerykańskie bomby pogrzebały uran? „Potężne niejasności”

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Donald Trump przekonuje, iż wydobycie irańskiego wzbogaconego uranu po amerykańskich nalotach będzie długie i trudne. Wciąż jednak nie wszystko jest jasne.

Jeszcze kilka dni wcześniej amerykański prezydent zapewniał, iż materiał zostanie gwałtownie przejęty i sprowadzony do USA. Problem polega na tym, iż wokół losu irańskich zapasów wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Waszyngton mówi o zniszczonych obiektach i zasypanym materiale, Iran odrzuca pomysł jego oddania, a wcześniejsze doniesienia zachodnich mediów i ekspertów sugerowały, iż część wzbogaconego uranu mogła zostać przeniesiona jeszcze przed bombardowaniami.

Trump zmienił ton, ale nie rozwiał wszystkich wątpliwości

Trump napisał w Truth Social, iż zeszłoroczne bombardowania doprowadziły do całkowitego i pełnego zniszczenia irańskich składowisk uranu, a ich odkopanie będzie długim i trudnym procesem. To bezpośrednie nawiązanie do skutków amerykańskich nalotów na irańskie obiekty jądrowe z czerwca ubiegłego roku. Biały Dom wraca więc do tezy, iż materiał jądrowy nie został przejęty ani wywieziony, ale znajduje się dziś pod zwałami gruzu i skał po uderzeniach bomb penetrujących.

To jednak tak naprawdę nie zamyka sprawy. Sformułowanie użyte przez Trumpa nie jest terminem technicznym funkcjonującym w standardowym języku sektora nuklearnego, a sam prezydent nie przedstawił publicznie nowych dowodów na to, gdzie dokładnie znajdują się zapasy uranu ani w jakim są stanie.

Czy uran w ogóle był jeszcze na miejscu?

Mówi się, iż Iran mógł wywieźć część swojego wysoko wzbogaconego uranu jeszcze zanim doszło do amerykańskich uderzeń. Oznaczałoby to, iż choćby bardzo skuteczny atak na instalacje nie musi automatycznie oznaczać przejęcia lub zniszczenia całego najcenniejszego materiału. jeżeli uran został jednak zasypany pod ziemią, jego odzyskanie rzeczywiście może być bardzo trudne i czasochłonne. jeżeli jednak choć część zapasów wywieziono wcześniej, problem wcale nie zniknął, tylko zmienił miejsce.

Teheran zdążył zgromadzić potężny zapas około 400 kilogramów uranu wzbogaconego do poziomu aż 60 proc. Oznacza to wejście na niezwykle grząski grunt. Mamy tu bowiem do czynienia z materiałem znajdującym się niebezpiecznie blisko krytycznego progu użyteczności militarnej.

Dyplomatyczna batalia wykracza w tej chwili daleko poza pytanie o to, czy Iran w ukryciu konstruuje bombę atomową. Prawdziwa, twarda gra toczy się teraz o to, kto fizycznie położy rękę na potężnych zapasach już wzbogaconego materiału. Z perspektywy Waszyngtonu i Tel Awiwu sam fakt istnienia tych zasobów w rękach reżimu stanowi śmiertelne zagrożenie.

Nawet jeżeli surowiec spoczywa dziś bezczynnie, w każdej chwili może posłużyć jako gotowy fundament do błyskawicznego odtworzenia pełnowymiarowego, wojskowego programu nuklearnego. Z drugiej strony barykady stoi Teheran, dla którego potulne oddanie tego technologicznego urobku równałoby się absolutnej kapitulacji. To byłoby polityczne i strategiczne upokorzenie na arenie międzynarodowej.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału