Amerykanie w Polsce na stałe. Koniec deklaracji, są konkretne plany

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Stała baza wojsk USA w Polsce już niebawem może dostać zielone światło. Rząd mówi o potencjalnej lokalizacji i dużych kosztach.

Pomysł stałej bazy USA w Polsce wracał przez lata jak polityczny refren. Raz brzmiał jak twardy plan, raz jak hasło na potrzeby debaty, raz jak element licytacji z Waszyngtonem. Teraz różnica polega na tym, iż z poziomu deklaracji zeszliśmy do rozmowy o lokalizacji, pieniądzach, harmonogramie i warunkach technicznych.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki przekazał, iż ostateczna decyzja dotycząca stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce może zapaść prawdopodobnie jesienią. Dodał też istotny szczegół: jeżeli baza powstanie, to najpewniej w zachodniej Polsce. Bosacki mówi wprost: gdyby decyzja zapadła w najbliższych miesiącach, w ciągu 2-3 lat trzeba byłoby zbudować naprawdę duży kompleks. I to nie Amerykanie mają za niego zapłacić. Według obecnych ustaleń koszty bierze na siebie Polska.

Czy USA redukują Europę tak, żeby wzmocnić Polskę?

Nowość w tej sprawie nie polega tylko na tym, iż Polska znowu chce Amerykanów. To wiadomo od dawna. Najważniejsze jest to, iż polska oferta trafia na moment przebudowy amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.

Amerykanie jasno sygnalizują sojusznikom, iż zmiany w ich obecności w Europie będą oznaczały prawdopodobnie redukcję sił. W takim układzie polska gra jest trudniejsza, ale niekoniecznie przegrana. Czy przy zmniejszaniu ogólnej liczby żołnierzy Europa Wschodnia może stać się ważniejsza, niż część dotychczasowych miejsc stacjonowania?

To jest sedno całej układanki. Polska próbuje przekonać Waszyngton, iż jeżeli już amerykańskie wojska mają być w Europie skromniejsze, to powinny stać bliżej realnego zagrożenia, a nie tylko tam, gdzie przez dekady wygodnie stały bazy, magazyny i rodziny żołnierzy.

Jak pisaliśmy w tekście: Więcej Amerykanów nad Wisłą. Już nie prosimy, my deklarujemy, polska pozycja zmieniła się po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Warszawa nie występuje już wyłącznie w roli państwa proszącego o parasol bezpieczeństwa. Próbuje sprzedać Amerykanom konkretną ofertę: infrastrukturę, pieniądze, teren, logistykę i polityczną gotowość do długoterminowego związania wojsk USA z Polską.

Rotacja to goście, baza stała to dom

Dzisiaj amerykańscy żołnierze są w Polsce przede wszystkim w formule rotacyjnej. Jednostki przyjeżdżają, wykonują zadania, szkolą się, wzmacniają odstraszanie i po pewnym czasie są zastępowane przez kolejne. To daje widoczną obecność i realną wartość wojskową, ale ma też swoje ograniczenia.

Rotacja jest trochę jak ciągłe meldowanie gości w hotelu. Jest infrastruktura, jest obsługa, są procedury, ale ludzie i jednostki się zmieniają. Stała baza oznaczałaby przypisanie konkretnego komponentu wojsk USA do Polski na dłużej, z zapleczem, rodzinami, usługami i rytmem życia bardziej przypominającym amerykańskie instalacje w Niemczech czy we Włoszech.

To politycznie ma ogromne znaczenie. Żołnierz rotacyjny jest mocnym sygnałem odstraszania. Żołnierz stale bazujący wraz z infrastrukturą jest sygnałem jeszcze mocniejszym, bo trudniej go po cichu przesunąć gdzie indziej. W razie kryzysu atak na kraj goszczący taką bazę oznaczałby też bezpośrednie uderzenie w stałą obecność USA.

Polska już ma istotny element tej układanki w Poznaniu. Jak pisaliśmy w tekście: Szturmowali plażę Omaha i obalili Saddama Husajna. V Korpus US Army będzie miał kwaterę główną w polskim mieście, stała wysunięta kwatera V Korpusu Armii USA w Polsce była jednym z przełomów po szczycie NATO w Madrycie. To dowództwo, a nie pełnowymiarowa baza mieszcząca tysiące żołnierzy, ale już wtedy granica między symboliczną obecnością a trwałym zakotwiczeniem Amerykanów w Polsce przesunęła się wyraźnie. Teraz rozmowa dotyczy kolejnego kroku. Nie tylko dowodzenia, nie tylko magazynów, nie tylko rotacji, ale stałej, dużej infrastruktury dla wojsk amerykańskich.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: 5. Korpus Wojsk Lądowych USA w Poznaniu

Idź do oryginalnego materiału