Amazon rzuca wyzwanie iPadowi i kapituluje przed Google

1 godzina temu

Amazon oficjalnie uśmierca markę tabletów Fire i po kilkunastu latach bezsensownej wojenki składa broń przed Google.

Nowa seria urządzeń nazywa się Alexa Tablets, z wyglądu bezczelnie naśladuje iPada i ma na pokładzie to, o co użytkownicy błagali od dekady: fabrycznie zainstalowany sklep Google Play z certyfikowanymi usługami Google. Hardware wreszcie kusi, ale dla polskiego klienta ta premiera ma gorzki posmak.

Przez lata scenariusz zakupu tabletu od Amazona wyglądał tak samo: klient skuszony niską ceną brał tani, plastikowy sprzęt, po czym spędzał popołudnie na forach technologicznych, wgrywając skrypty i forsując instalację usług Google (GMS), by móc odpalić oficjalnego YouTube’a, Gmaila czy aplikację bankową. Zamknięty, wykastrowany Fire OS z ubogim Amazon Appstore był technologicznym czyśćcem.

Dziś Amazon ogłasza całkowity zwrot akcji. Nowa rodzina tabletów działa na pełnoprawnym Androidzie, a Sklep Play wita użytkownika na ekranie głównym od razu po wyjęciu z pudełka.

Aluminiowa ofensywa w stylu Apple

Zamiast budżetowego plastiku Amazon postawił na jednolite, aluminiowe obudowy unibody i proporcje, które bez cienia zażenowania kopiują linię tabletów Apple. Nowa oferta dzieli się na trzy modele:

  • Alexa Tablet 8 (od 230 $z reklamami / 250$ bez): bezpośredni rywal iPada mini. Kompaktowy ekran 8,7 cala (60 Hz), waga 329 gramów, 4 GB RAM i 8-rdzeniowy procesor MediaTek 8189.
  • Alexa Tablet 11 (od 330 $ z reklamami/ 350$ bez): odpowiednik bazowego iPada. Ekran 11 cali 2.5K z odświeżaniem 90 Hz, proporcje 16:10, 8 GB pamięci RAM i głośniki z Dolby Atmos.
  • Alexa Tablet 12 Pro (od 500 $): najambitniejszy tablet w historii firmy. Ma 12-calowy wyświetlacz 2.8K (3:2) ze 120 Hz, układ MediaTek Dimensity 8400, cztery głośniki oraz opcjonalną wersję z antyrefleksyjnym ekranem Nanomatte (od 550 $), którą można doposażyć w aż 16 GB RAM i 256 GB pamięci (680 $).

Co ważne: warianty Pro są całkowicie pozbawione reklam na ekranie blokady. Dostępne są też akcesoria robocze: klawiatura Pro Keyboard (150 $) i rysik Pro Pen (90 $).

Polski paradoks: ewentualnie kupisz dla Androida, asystenta i tak wyłączysz

W warstwie sprzętowej i programowej Amazon wreszcie odrobił lekcje. Jednak z perspektywy użytkownika w Polsce nowa nazwa serii – Alexa Tablets – obnaża ponury stan technologicznego wykluczenia naszego rynku.

Nowy launcher mocno promuje asystenta nowej generacji: Alexa+ AI. Tyle iż dla polskiego odbiorcy jest on bezużyteczny. Podczas gdy w Unii Europejskiej zaawansowane funkcje generatywne od Google czy Apple (Apple Intelligence) rozbijają się o mur regulacyjny w postaci unijnego AI Actu, DMA i obostrzeń RODO, w przypadku asystentów głosowych Amazona i Apple sprawa od lat jest znacznie prostsza: korporacyjna ignorancja. Żadne AI Act, czy RODO nie zabrania jakiemukolwiek asystentowi mówić po polsku. Ani Alexa, ani Siri do 2026 roku nie nauczyły się mówić po naszemu, bo korporacyjnym księgowym od dekady nie spina się lokalizacja dla 38-milionowego kraju.

W efekcie polski klient, który ściągnie nowy tablet z polskiego lub niemieckiego Amazonu (oficjalnej szerokiej dystrybucji w elektromarketach tradycyjnie brak), kupi „iPada od Amazona” nie dla sztucznej inteligencji, ale pomimo niej. Główną kartą przetargową tego sprzętu nad Wisłą nie będzie Alexa, ale fakt, iż wreszcie nie trzeba hakować systemu, by zainstalować aplikacje z Google Play.

Wielkie Okazje Prime 2026 na Amazon.pl (2026/10/07) – SSD, sieć, projektory i kamery

Jeśli artykuł Amazon rzuca wyzwanie iPadowi i kapituluje przed Google nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału