Alert RCB ma ostrzegać przed realnym zagrożeniem, więc trudno o bardziej niefortunną pomyłkę niż wysłanie go do niewłaściwego województwa. W poniedziałek wieczorem, część mieszkańców woj. lubuskiego otrzymała komunikat dotyczący rosyjskiego ataku powietrznego na Ukrainę, choć ostrzeżenie przygotowano dla… Lubelszczyzny. W końcu to tylko 500 kilometrów różnicy.
Rosyjski atak był na Ukrainę, alert trafił do granicy z Niemcami
Wiadomość, którą w poniedziałek 5 października wieczorem otrzymali mieszkańcy, informowała o rosyjskim ataku powietrznym na terytorium Ukrainy. RCB przekazało również, iż w polskiej przestrzeni powietrznej działają polskie samoloty i zaapelowało o oczekiwanie na kolejne komunikaty. Problem w tym, iż komunikat skierowany do mieszkańców województwa lubelskiego omyłkowo trafił również do części osób zamieszkałych w województwie lubuskim. Czyli wszystko się zgadzało, poza najważniejszym szczegółem. Tym, do kogo adekwatnie należało ostrzeżenie wysłać.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przyznało później, iż doszło do błędu po jego stronie. Jak wyjaśniono, alert przeznaczony dla Lubelszczyzny został omyłkowo skierowany także do odbiorców w Lubuskiem. Gdy tylko zauważono problem, wstrzymano dalszą wysyłkę błędnych wiadomości.
RCB przeprosiło za pomyłkę i przyznało, iż alert mógł wywołać niepokój oraz skłonić odbiorców do podejmowania działań ochronnych. Rzecznik instytucji tłumaczył natomiast, iż przyczyną była „bliskość znaczeniowa” obu nazw województw.
Komunikat Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w sprawie błędnej wysyłki Alertu RCB
Podczas dzisiejszej wysyłki Alertu RCB dotyczącego zagrożenia z powietrza doszło do pomyłki.
Wiadomość przeznaczona dla osób przebywających na terenie województwa lubelskiego została omyłkowo… pic.twitter.com/hSDoAvoGVv
To nie pierwszy problem z alertami RCB
Na tym jednak historia się nie kończy, bo podobne problemy z systemem ostrzegania pojawiały się już wcześniej. W lipcu Polacy otrzymali alert zachęcający do zapoznania się z rządowym poradnikiem bezpieczeństwa. Do wiadomości dołączono link do jego cyfrowej wersji, ale w momencie rozsyłania SMS-ów strona rządowa po prostu nie działała.
Pod koniec sierpnia zamieszanie pojawiło się z kolei w województwie lubelskim. Mieszkańcy otrzymali ostrzeżenie dotyczące zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę, a zaledwie kilka minut później kolejny komunikat informował już o zakończeniu ataku i braku zagrożenia dla Polski. Sytuację dodatkowo komplikował fakt, iż część osób dostała tylko drugi komunikat. W efekcie ktoś mógł dowiedzieć się wyłącznie, iż zagrożenie się zakończyło, nie otrzymując wcześniej informacji, przed czym adekwatnie ostrzegano. Wówczas szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział zmiany w systemie alertów RCB.
Alertów jest coraz więcej, a to może być problem
Trudno też pominąć kwestię częstotliwości rozsyłanych komunikatów. Mieszkańcy Podkarpacia i Lubelszczyzny potrafią otrzymywać alerty dotyczące rosyjskich ataków na Ukrainę choćby kilka razy w tygodniu. Sam fakt informowania o zagrożeniach nie jest oczywiście problemem. Kłopot pojawia się wtedy, gdy odbiorcy dostają bardzo dużo podobnych ostrzeżeń, a do tego systemowi zdarzają się pomyłki. Z czasem może to prowadzić nie tylko do irytacji czy stresu, ale również do zobojętnienia na kolejne wiadomości.
A właśnie tego system alertów RCB powinien unikać najbardziej.
Źródło tekstu: RCB, TVN24, PAP / Zdjęcie otwierające: RCB, Wojsko Polskie

2 godzin temu















