
Dziś w nocy Polacy mieszkający w woj. lubelskim i podkarpackim otrzymali komunikaty informujące o zmasowanym ataku w Ukrainie. Powiadomienie z wiadomością mnie obudziło, ale spoglądając na telefon, choćby nie wiedziałem, co z nią zrobić.
Wiadomość dotarła na mój telefon dokładnie o godz. 4:26. Komunikat był krótki, ale dla osoby wyciągniętej ze snu treść „UWAGA! UWAGA! UWAGA! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty” mogła być nieco przerażająca. Informacja nie obejmowała bowiem żadnych konkretów. Kompletnie nie wiedziałem, co z tym zrobić.
Alert RCB obudził mnie w środku nocy i nie wiedziałem, co z nim zrobić
Obudzony w środku nocy, spojrzałem w telefon i zobaczyłem ikonkę wiadomości. Od razu w głowie zapaliła mi się czerwona lampka, iż może być to Alert RCB. Przyzwyczaiłem się bowiem do tego, iż rządowe komunikaty obejmują informacje o pogodzie – zresztą często nietrafne – i spodziewałem się, iż będzie to samo.
Wiadomość wysłana po godzinie 4 w czwartek 20 sierpnia zaczynała się od „UWAGA! UWAGA! UWAGA!”, co wcześniej się nie zdarzyło. Z krótkiego SMS-a dowiedziałem się tylko, iż w zachodniej części Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny, oraz dostałem rekomendację, aby śledzić komunikaty.

W komunikacie zabrakło szczegółów i najważniejszej informacji: co to adekwatnie dla mnie oznacza? Wszystkiego musiałem się domyślać. Sugestia, aby śledzić komunikaty, również była wyjątkowo ogólnikowa.
Nie wiedziałem, czy mam czekać na dalsze alerty RCB, czy szukać informacji na rządowych stronach lub w social mediach prowadzonych przez rząd? W mediach również nie znalazłem żadnych sensownych informacji. Zostałem pozostawiony samemu sobie
Produkują alertowy spam
Zignorowałem rządowy komunikat, no bo co innego miałem zrobić? Zacząć się pakować? Wsiąść do samochodu i jechać na zachód Polski? W podobnej sytuacji były miliony Polaków – odbiorców SMS-a.
Wiadomość ma mieć związek ze zmianami w procedurach ostrzegania ludności po tym, jak w lipcu na terenie Lubelszczyzny uderzyła rosyjska rakieta. Wówczas mieszkańcy nie otrzymali żadnej wiadomości. Zamiast tego usłyszeli syreny alarmowe, ale tak naprawdę nie wiedzieli dlaczego.
W ostatnich tygodniach w środku nocy dostawaliśmy także komunikaty o wiatrach czy burzach, więc dzisiejszy komunikat dla mnie i prawdopodobnie wielu osób miał podobny wydźwięk przypominający spam.
Gdy dojdzie do prawdziwego zagrożenia, możemy uznać wiadomość za spam
Około godziny później, o 5:40, na mój telefon trafiła kolejna wiadomość o treści:
UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się zmasowany atak na obszarze zachodniej Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty.
Początek treści był taki sam, ale dowiedziałem się, iż nie ma zagrożenia na terytorium Polski. W dalszym ciągu sugerowano śledzenie komunikatów, ale bez konkretów. Druga wiadomość była nieco bardziej treściwa. Nie można było tak od razu?

Problem w tym, iż jeżeli Polacy będą dostawać mnóstwo takich wiadomości, z czasem zaczniemy je zupełnie ignorować. adekwatnie to już w ostatnich tygodniach częstotliwość wysyłania alertów RCB znacząco wzrosła. Rząd zamienił mechanizm ostrzegania w ważnych sytuacjach w pogodynkę. Przyzwyczajeni do informacji o burzy, która i tak się nie odbędzie, zaczynamy ignorować kolejne wiadomości. choćby takie, które zaczynają się potrójnym UWAGA! pisanym wielkimi literami.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zdecydowanie powinno przemyśleć sposób informowania ludności o naprawdę ważnych wydarzeniach – tak, aby wiadomości o ataku za granicą nie były traktowane jako kolejna wiadomość o burzach, oraz żeby komunikaty były bardziej treściwe.










