Alert RCB kazał mi zostać w domu. Żyję w państwie z kartonu klejonym na ślinę

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Alert RCB był zaskoczeniem – tak, jakby w ostatnich dniach na zewnątrz wszystko było w porządku.

„Uwaga! Dziś i jutro (14/15.01) możliwy marznący deszcz oraz gołoledź. Ogranicz podróże. Zostań w domu, jeżeli możesz. Uważaj na drogach i chodnikach” – wybrzmiał komunikat, który dotarł do mieszkańców wielu polskich województw.

Kiedy dostałem SMS, lekko się zagotowałem. „Zostań w domu, jeżeli możesz” – zawsze rozczula mnie ta porada. Brzmi jak zabłąkana wiadomość z alternatywnej rzeczywistości, która mogła, a może choćby miała nadejść. Wszyscy pracują zdalnie, a zakupy i zapasy dostarczają autonomiczne drony. Nie trzeba opuszczać swoich twierdz, są gotowe na wszystko, niemal samowystarczalne. Tak, w takich warunkach wyjście z domu rzeczywiście jawi się jako fanaberia.

Mamy jednak pecha i taka wizja się nie ziściła. Co się dzieje, gdy ktoś nie dostosuje się do sugestii z Alertu RCB? RMF FM donosi, iż w toruńskim szpitalu wojewódzkim „odnotowano wzmożony napływ pacjentów z urazami spowodowanymi gołoledzią, głównie po upadkach na śliskich chodnikach”. Jest też cenna, wiele mówiąca uwaga, choć niestety mało zaskakująca:

Mimo iż drogi w Toruniu są utrzymane w dobrym stanie, chodniki zamieniły się w lodowiska – relacjonowała rozgłośnia.

„Uwaga na śliskie chodniki. W szpitalach kolejki z powodu urazu kończyn” – przestrzega Radio Gdańsk. Rozmówca radia, który skręcił sobie kostkę, uważa, iż „jeśli tendencja się utrzyma, może zabraknąć gipsu”.

https://www.facebook.com/reel/1992364951495221

Rozumiem, iż autorzy Alertu RCB chcieli dobrze i faktycznie przestrzegali Polaków przed trudnymi i niebezpiecznymi warunkami. Tyle iż marznący deszcz to jednak nie gwałtowna burza, której skutki i występowanie trudno oszacować. To nie wichura – nieprzewidywalna, niemożliwa do nieokiełznania. Ostrzeżenia przed marznącymi opadami pojawiły się wcześniej i dało się mniej więcej przygotować. Ludzie ślizgają i przewracają się od kilku dni, a wtorek i środka to po prostu apogeum wypadków.

https://www.facebook.com/reel/887653087050405

Owszem, zawsze można rozłożyć ręce i wspomóc się klasykiem: taki mamy klimat. W zasadzie to pozostało gorzej – taki mieliśmy klimat, ale odzwyczailiśmy się od surowych zim i ta zwyczajnie zaskoczyła.

https://www.facebook.com/ExpressBydgoski/posts/pfbid07XTWpcCmVqkCPg8DDJERMtD7rR1H4G1dZojV61qNT2fsZHiau13FCnfM4QHSLU6bl

Być może ten Alert RCB by mnie tak nie zirytował, gdyby nie fakt, iż po chodnikach nie da się chodzić już od długiego czasu. Problemem jest nie tylko lód. Teoretycznie w niektórych miejscach śnieg stworzył mocny ubity grunt, ale nie wszędzie. Wiele chodników to raczej grzęzawisko.

Walka teoretycznie trwa. „Strażnicy nałożyli od poniedziałku kilkanaście mandatów karnych za niewywiązanie się z obowiązku odśnieżenia, a w trzech przypadkach zastosowali pouczenie. Najwięcej grzywien było na terenie Starego Miasta” – przekazali poznańscy funkcjonariusze portalowi epoznan.pl. Wydaje się, iż jednak to kropla w morzu potrzeb. I to nie tylko w Poznaniu.

„Zostań w domu, jeżeli możesz” – i załatwione, jest dowód na to, iż przecież wszyscy chcą dla nas dobrze

Po chodnikach nie da się chodzić? Zostań w domu, jeżeli możesz. Zimowym powietrzem nie da się oddychać? Zostań w domu, jeżeli możesz.

Naprawdę zrozumiałbym, gdyby to stało się nagle, ale chodniki są niezadbane od co najmniej kilkunastu dni. Odpowiedź na to jest jedna: zostań w domu, jeżeli możesz. Może po prostu powinniśmy dostawać taki Alert RCB pod koniec jesieni. „Nadchodzi zima. Czas spać. Na zewnątrz nie da się chodzić i oddychać”. I załatwione.

– Nie warto zimy traktować jak okazji do wczesnej „hibernacji”, zgodnie z zasadą: skoro wcześniej jest ciemno, to ja wcześnie zalegam w łóżku przed telewizorem. Niech rytm dnia, choćby w tych godzinach, kiedy już słońca jest mniej, będzie relatywnie zbliżony do tego, jak funkcjonujemy przez resztę roku – mówi PAP psycholog Franciszek Ostaszewski z Uniwersytetu SWPS.

Ekspert radzi, by przerwy robić choćby w trakcie pracy w biurze. Widzimy słońce, chwytamy za kurtkę i wystawiamy się na tak brakujące światło. Powinniśmy garnąć się do jasności, ale Alert RCB łapie nas w ostatnim momencie. „Hola, hola – tam jest niebezpiecznie”.

Nawet 15-minutowy spacer w ostatnich dniach okazywał się często igraniem z losem, proszeniem się o kłopoty. I to jeszcze zanim przyszło ostrzeżenie o marznących opadach.

Zima pokazuje systemowe niedociągnięcia. Jest tylko jeszcze jednym potwierdzeniem przypuszczeń: pieszych ma się w nosie. Wiem, wiem, na drogach nie wszędzie i nie zawsze jest dobrze, ale tego choćby nie da się porównać z tym, co dzieje się na chodnikach. Rzecznik pieszych jest potrzebny na już – i to nie tylko w każdym mieście, ale wręcz w każdej dzielnicy.

A do tego czasu, wiadomo: zostań w domu, jeżeli możesz.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału