Najnowsze bezprzewodowe słuchawki Giganta z Cupertino mają być jedynie produktem, który pozwoli firmie podtrzymać sprzedaż. Innowacji tutaj brak.
Od premiery pierwszej generacji słuchawek Apple AirPods Max minęło już ponad pięć lat. Najwyższy więc czas, by światło dzienne ujrzał ich następca, który doczeka się mnóstwa dodatków i usprawnień. Niestety, wygląda na to, iż Amerykanie mają co do swojego produktu inne plany. Będziemy tutaj mieli do czynienia raczej ze słuchawkami, które pozwolą utrzymać sprzedaż na zadowalającym poziomie, niż zaoferować coś przełomowego.
Apple AirPods Max mogą być zwykłym skokiem na pieniądze

Główną zmianą w AirPods Max 2 ma być zastosowanie układu Apple H2. Miał on premierę już po debiucie pierwszego modelu słuchawek i jest to zasadniczo jedyny powód, czemu nie zagościł on również tam. Niestety, lepsza aktywna redukcja szumu, wyższa jakość dźwięku czy szereg innych, mniejszych poprawek to może być zbyt mało, by uzasadnić wysoką cenę wynoszącą 2499 złotych. Zwłaszcza, iż AirPods Pro 3 możemy kupić już od 890 złotych.
Branżowi eksperci, tacy jak Mark Gurman, uważają, iż aby AirPods Max 2 mogły być nazywane następcą, zmiany powinny iść znacznie dalej. Zwrócił on uwagę na fakt, iż pomiędzy modelami nie widać niemal żadnych różnic w kwestii masy czy pojemności akumulatora. Twierdzi on też, iż Apple zdaje sobie sprawę, iż fani firmy i tak kupią nowe słuchawki bez względu na wszystko, bo ich marka ma ogromną siłę oddziaływania.

2 godzin temu







