649 zł za robota ze stacją opróżniającą? Sprawdziłem MOVA E20s Pro Plus

3 godzin temu

649 złotych w promocji za robota sprzątającego ze stacją opróżniającą i nawigacją LiDAR? Brzmi jak bait, ale MOVA E20s Pro Plus naprawdę istnieje i może autonomicznie sprzątać Twoje mieszkanie. Sprawdziłem, czy to hit, czy jednak sprzęt pełen kompromisów.

Zawartość zestawu (i pierwsze zaskoczenie)

Po otwarciu kartonu z MOVA E20s Pro Plus dwa razy zerknąłem na cenę robota sprzątającego w sieci. W dobrze zabezpieczonym opakowaniu oprócz samego robota znalazł się podstawowy pad mopujący do zamontowania, szczotka boczna z włosiem ułożonym w kształcie litery U oraz… stacja dokująca.

Do niedawna po robocie sprzątającym w cenie poniżej 1000 złotych nie można było spodziewać się wiele i MOVA ewidentnie chce odczarować ten segment cenowy. Stacja ładująca z funkcją opróżniania to w tej cenie istotny dodatek.

MOVA E20s Pro Plus – za 649 zł dostajesz więcej, niż myślisz

MOVA E20s Pro Plus względem urządzenia poprzedniej generacji (MOVA E20 Plus) został znacząco ulepszony. Producent usprawnił jeden z najważniejszych parametrów, jakim jest moc ssania. Ta wzrosła z 5000 Pa do 13000 Pa, co przynajmniej na papierze robi wrażenie.

Robot prezentuje się naprawdę dobrze, a do jakości wykonania trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Urządzenie, podobnie jak wielokrotnie droższe roboty, wykonano z tworzywa sztucznego, a masa jednostki nieznacznie tylko przekracza 2 kilogramy. W razie potrzeby, jego podniesienie nie stanowi najmniejszego problemu.

Na MOVA E20s Pro Plus znajduje się niechowana kopułka z laserowym 360-stopniowym skanerem LDS (LiDAR) i czujnik schodów w dolnej części obudowy. W przedniej części umieszczono czujniki umożliwiające mu sprawne nawigowanie. Producent informuje, iż zastosował tu technologię omijania przeszkód 3DAdapt Obstacle Avoidance oraz Smart Pathfinder.

Od strony budowy MOVA E20s Pro Plus to konstrukcja przywodząca na myśl roboty sprzed lat. Mamy tu zbiornik na kurz o pojemności 330 ml i zbiornik na czystą wodę o pojemności 245 ml. Zbiornika na brudną wodę nie ma, a urządzenie nie zasysa jej z powrotem. Zamiast tego ciecz trafia na mopa, który następnie zwilża podłogę.

Stacja dokująca ma kompaktowe wymiary, co jest jej niemałą zaletą. Oprócz funkcji ładowania potrafi ona jeszcze opróżniać pojemnik na kurz robota sprzątającego, odciążając w tej kwestii właściciela. Proces opróżniania trwa kilka sekund, a towarzyszący temu hałas określiłbym mianem znośnego. Stacja mieści umieszczany od góry worek o słusznej pojemności 4 litrów, zatem o obsłudze robota użytkownik może zapomnieć na dłuższy czas… chyba iż nastąpi konieczność oczyszczenia szczotki głównej.

Odkurzanie, mopowanie, zawieszenie

W MOVA E20s Pro Plus znalazła się szczotka główna, z której od czasu do czasu trzeba będzie usuwać włosy. Wprawdzie producent sięgnął tu po system zapobiegający ich wplątywaniu, ale w moim mieszkaniu z długowłosą kobietą nie sprawdza się on wzorowo. Po robocie sprzątającym za mniej niż 1000 złotych nie należy jednak wymagać fajerwerków.

Do odkurzania nie miałem większych zarzutów, wręcz przeciwnie! W moim mieszkaniu robot spisywał się świetnie, w dużej mierze ze względu na obecność głównie twardych podłóg i jednej wycieraczki z minimalnym włosiem. W takich warunkach nie trzeba ani rekordowej siły ssania, ani skomplikowanego zawieszenia, ani też rozwiązań pomagających zwiększać efektywność pracy robota na dywanach z długim włosiem. Urządzenie usuwało z otoczenia koci żwirek, kocie włosy i wszelkie inne nieczystości. Wycieraczkę czyściło 3-4 razy zanim efekt mnie satysfakcjonował, choć nie postrzegam tego jako wielką wadę. Dużo wydajniejszym odkurzaczem z najwyższej półki odkurzam ją co najmniej dwukrotnie. Pamiętajcie, iż robot jeździ znacznie częściej, niż sami sięgnęlibyście po odkurzacz, więc jeżeli jakaś nieczystość nie zostanie usunięta rano, może zostać wyeliminowana z otoczenia wieczorem.

MOVA E20s Pro Plus ma 96 mm wysokości, przez co wjeżdża pod nieco wyższe meble i eliminuje zabrudzenia w miejscach, do których może nie sięgać klasyczny odkurzacz. Jednocześnie trzeba pamiętać, iż koła pozwalają mu przejeżdżać przez niewielkie przeszkody, ale nie ma tu zawieszenia pozwalającego bądź to pokonywać bardzo wysokie progi, bądź podnosić zwilżony mop przed wjazdem na dywany.

W robocie sprzątającym MOVA znalazł się także mop w postaci prostej nakładki na rzep, przyczepianej do spodnej części robota. To klasyczny mop nieobrotowy, który nie wywołuje dodatkowego nacisku na podłogę. Nadaje się do odświeżania podłóg i usuwania z nich nieczystości, które przywarły na tyle mocno, iż robot nie był ich w stanie zassać. Uporczywych zaschniętych plam nie usunie, ale ponownie przypominam: mamy do czynienia z urządzeniem szalenie korzystnie wycenionym. Roboty z tego segmentu cenowego mopują, aby podtrzymać świeżość podłóg, które właściciel od czasu do czasu musi umyć manualnie. Mopowanie traktujcie w przypadku tego urządzenia wyłącznie jako drobny bonus do odkurzania.

Nawigowanie, omijanie przeszkód i aplikacja

Pracą MOVA E20s Pro Plus steruje się z poziomu czytelnej w obsłudze, dość nieskomplikowanej aplikacji. Proces parowania przebiega błyskawicznie, podobnie jak pierwsze skanowanie mieszkania. Tutaj drobna uwaga: o ile robot sprawnie wykonuje pierwszy przejazd „zapoznawczy”, to na mapie mogą pojawić się drobne błędy. W moim niezbyt dużym mieszkaniu robot wykrył dodatkowe pomieszczenia, prawdopodobnie ze względu na jego dość specyficzny układ. Oczywiście da się to edytować w apce.

Z poziomu aplikacji można określić tryb czyszczenia, moc ssania, czy też stopień nasączenia mopa wodą. Nie zabrakło trybu głębokiego czyszczenia lub opcji oczyszczania wybranych pomieszczeń i ustalania harmonogramów.

Czy trzeba sprzątać mieszkanie przed sprzątaniem? W przypadku MOVA E20s Pro Plus można z grubsza o tym zapomnieć, choć najdrobniejsze przeszkody pokroju kocich myszek mimo wszystko bym uprzątnął. LiDAR i liniowy laser radzą sobie całkiem nieźle z ich wykrywaniem, ale nie jest to poziom robotów z najwyższej półki. Nie ma tu wsparcia ze strony AI, ale nikt kupujący robota za 649 złotych nie będzie przecież wymagał takich rzeczy.

MOVA E20s Pro Plus – czy warto?

Jeśli jeszcze kilka lat temu ktoś powiedziałby mi, iż za 649 zł (w promocji do 26 kwietnia 2026 roku) kupię robota sprzątającego ze stacją opróżniającą i sensowną nawigacją LiDAR, uznałbym to za żart. MOVA E20s Pro Plus nie jest urządzeniem idealnym i momentami wyraźnie pokazuje, gdzie producent szukał oszczędności, ale… w tej cenie trudno mieć do niego poważne pretensje. To sprzęt, który po prostu robi dobrą robotę. Skutecznie odkurza, w bardzo podstawowym zakresie mopuje, a przede wszystkim realnie odciąża w codziennych obowiązkach.

Jeśli szukasz taniego robota na start, który ma przede wszystkim odkurzać i o którym możesz zapomnieć na dłuższy czas – dobrze trafiłeś. jeżeli zależy Ci przy tym na skutecznym mopowaniu uporczywych plam, będziesz musiał dopłacić i to niemało.

Mocne strony:

  • szalenie atrakcyjna cena
  • ultrakompaktowa stacja opróżniająca w zestawie
  • dużo większa moc ssania od poprzednika
  • skuteczne odkurzanie podłóg
  • zaskakująco skuteczna nawigacja LiDAR + laser

Słabe strony:

  • szczotka główna wymaga cyklicznego czyszczenia
  • niezbyt skuteczne mopowanie
Idź do oryginalnego materiału