
Zdecydowałem się na abonament YouTube Premium Lite, rezygnując z klasycznego YouTube’a Premium. Po kilku miesiącach z tańszą subskrypcją doszedłem do wniosku, iż nie potrzebuję wyższego planu i wolę trochę zaoszczędzić.
Z YouTube’a Premium korzystam od około pięciu lat. To jedna z niewielu subskrypcji – tuż obok np. Spotify – które uważam za warte opłacania. Przez ten czas miałem okazję wypróbować kilka różnych wariantów: rodzinny, studencki, zwykły oraz teraz tańszy Lite. To stosunkowo nowa opcja, która jest choćby tańsza niż wariant dla uczących się. I moim zdaniem nie ma sensu przepłacać za inne.
YouTube Premium Lite to subskrypcja, która nie usuwa całkowicie reklam
Zwykłe wersje YouTube’a Premium (indywidualny, studencki czy rodzinny) polegają na całkowitym pozbyciu się reklam z serwisu VOD Google’a. Dzięki temu na żadnym z filmów – pionowych, poziomych czy na transmisjach na żywo – nie pojawią się przerywniki. Oprócz tego w ramach tych planów uzyskujemy dostęp do aplikacji YouTube Music Premium bez reklam oraz dostajemy kilka innych udogodnień, takich jak pobieranie filmów i oglądanie ich offline.
Z kolei YouTube Premium Lite tylko częściowo ogranicza reklamy na platformie. Nie zobaczymy ich w klasycznych filmach poziomych z kategorii takich jak lifestyle, gry, moda, uroda, wiadomości, a także w YouTube Kids. Jednak w pozostałych zakątkach platformy wciąż je znajdziemy.
Reklamy w YouTube Premium Lite pojawiają się przy:
- treściach muzycznych – w tym teledyskach;
- krótkich, pionowych filmach z kategorii Shorts;
- wyszukiwaniu i przeglądaniu serwisu – np. w formie banerów reklamowych.
Czyli za każdym razem, gdy chcę sprawdzić nową piosenkę ulubionego artysty z teledyskiem na YouTube, niestety muszę obejrzeć reklamy – tak samo, jak osoba, która w ogóle nie płaci za abonament. W Shortsach przerywniki pojawiają się między filmami lub w ich trakcie. Banery reklamowe są widoczne także między wynikami wyszukiwania.
Podczas zwykłego oglądania przerywniki nie są jednak obecne. Wariant z dopiskiem Lite jest więc subskrypcją, która nie eliminuje reklam całkowicie, a jedynie je ogranicza.
YouTube Premium Lite nie zabiera wiele, a różnica w cenie jest spora
Najważniejsza jest tu oczywiście cena. Miesięczne opłaty za poszczególne abonamenty wyglądają następująco:
- YouTube Premium Lite – 17,99 zł;
- YouTube Premium – 29,99 zł;
- YouTube Premium Rodzina – 59,99 zł;
- YouTube Premium Student – 18,99 zł.
Plan Lite jest zatem najtańszym ze wszystkich abonamentów YouTube’a w Polsce. Jest tańszy choćby od pakietu dla studentów (do którego zresztą potrzebny jest status ucznia/studenta). Różnica w cenie w porównaniu z bazowym pakietem Premium wynosi 12 zł miesięcznie. W ujęciu rocznym daje to 144 zł. Dużo, niedużo – sami musicie ocenić.

Osobiście nie miałem problemu z płaceniem 30 zł każdego miesiąca, bo platformę Google’a oglądam codziennie. YouTube to dla mnie główne źródło rozrywki; zwykłych seriali nie oglądam. Oferta obejmująca zarówno treści rozrywkowe, jak i edukacyjne w zupełności mi wystarcza. Podejrzewam, iż przez te pięć lat zaoszczędziłem sporo czasu dzięki możliwości pomijania reklam.
YouTube Premium Lite, mimo różnicy w cenie na poziomie 12 zł względem wyższego planu, zawiera sporo funkcji ze zwykłego YouTube’a Premium. Są to:
- pobieranie filmów i oglądanie ich offline (np. w samolocie);
- odtwarzanie w trybie Obraz w obrazie (na małym, pływającym odtwarzaczu) ponad innymi aplikacjami;
- odtwarzanie w tle na zablokowanym ekranie.
Co jednak tracimy, wybierając YouTube Premium Lite? Lista obejmuje:
- dostęp do aplikacji YouTube Music bez reklam;
- funkcję wznawiania oglądania i dodawania wideo do kolejki;
- możliwość oglądania filmów w jakości 1080p Premium z wyższym bitrate’em.
Nie przepłacam za to, czego nie potrzebuję
Osobiście nigdy nie korzystałem z funkcji dodawania filmów do kolejki, choćby gdy płaciłem za wyższy pakiet. Funkcja wznawiania oglądania z mojego doświadczenia działała źle albo wcale i bardziej mnie denerwowała, niż pomagała. O opcji zwiększonego bitrate’u zawsze zapominałem, bo zwykła jakość 1080p lub 1440p w zupełności mi wystarczała.
Jako iż na co dzień korzystam ze Spotify, nigdy nie umiałem się przekonać do interfejsu oferowanego przez YouTube Music. Dlatego również tego nie potrzebowałem. Po co więc mam płacić za dodatkowe funkcje, które albo mnie denerwują, albo są mi kompletnie zbędne?
Co do reklam – miałem pewien zgrzyt. Z jednej strony niezbyt często oglądam teledyski, ale jak już raz na jakiś czas się to zdarzy, muszę obejrzeć reklamę, co niezwykle mnie irytuje. Z drugiej strony wyleczyłem się z YouTube Shorts i odkąd można było je zablokować (ustawiając limit na 0 minut), nie tracę czasu w pionowe wideo.
Który pakiet YouTube Premium powinieneś wybrać?
Co zatem będzie lepsze dla ciebie? jeżeli nie wiesz, co to bitrate, tak jak ja wolisz Spotify i nie oglądasz teledysków – śmiało bierz YouTube Premium Lite. 144 złote rocznie nie leżą na ulicy, a środki te można wydać na bardziej pożyteczne usługi, z których faktycznie będziesz korzystać.













